Czytasz wiadomości wyszukane dla zapytania: Nawozy i nawożenie





Temat: O czym należy pamietac w ogrodzie ?
O czym należy pamietac w ogrodzie ?
Zima:

- sprawdzanie stanu okrycia roślin wymagających ochrony przed mrozami;

- uzupełnianie braków w okryciu, a jeżeli istnieje ryzyko dużych
mrozów

(np. -20’C) zwiększanie warstwy okrywającej;

- sprawdzanie, czy w opróżnionych basenach nie nagromadziła się woda z
roztopionego śniegu;

- sprawdzanie stanu zabezpieczenia pni i konarów drzew przed tworzeniem się
ran zgorzelinowych;

- zbieranie z pędów, gałęzi i pni oprzędów z gąsienicami i usuwanie
zimujących złóż jaj;

- usuwanie uszkodzonych, złamanych oraz chorych pędów i gałęzi;

- przycinanie gałęzi roślin wymagających cięcia zimowego;

- ubieranie choinki;

Wiosna:

- formowanie i cięcie drzew i krzewów;

- strzyżenie żywopłotów liściastych;

- zabezpieczanie młodych drzewek przed wiatrem;

- grabienie starych liści i suchej trawy;

- wysianie na trawnik nawozu mineralnego (gdy obeschnie po wiosennych
roztopach);

- przewietrzanie i ponowne nawożenie trawnika;

- wyrównanie kretowisk, wypełnianie zagłębień;

- dosiewanie trawy w miejscach, w których murawa jest uszkodzona przez ptaki,
choroby lub zużycie;

- ręczne usuwanie pojedynczych chwastów z trawnika i rabat oraz klombów;

-koszenie trawnika (trawniki ozdobne kosimy raz na tydzień, a trawniki
użytkowe co dwa tygodnie);

- zasilanie i podlewanie trawnika po koszeniu;

- zastosowanie selektywnego środka chwastobójczego na trawniku;

- zdejmowanie zimowych osłon bylin i przycinanie pozostałych suchych pędów;

- sprawdzanie stanu wodociągu i urządzeń do nawadniania;

- zasilanie drzew, krzewów dawką nawozów azotowych i potasowych;

- podwiązywanie pnączy i krzewów rosnących pod ścianami;

- usuwanie pędów uszkodzonych przez mrozy i choroby;

- zwalczanie pojawiających się mszyc i ślimaków;

- uruchomienie nawadniania;

- wykonanie oprysku drzew i krzewów przeciwko szkodnikom i chorobom;

- odchwaszczanie żywopłotów;

- usuwanie (po przekwitnięciu roślin) zaschniętych kwiatów;

- przywiązywanie do palików roślin rabatowych o wysokich i wiotkich pędach;

- nawadnianie wszystkich nowo posadzonych roślin rabatowych;

- usuwanie ze stawu glonów;

Lato:

- usuwanie trawy i chwastów rosnących pod drzewami i krzewami,

- usuwanie pojedynczych chwastów z trawników. Herbicydy stosujemy w
ostateczności;

- zasilanie trawnika po koszeniu;

- regularne koszenie trawnika;

- przycinanie bylin po przekwitnięciu;

- spulchnianie, odchwaszczanie i nawadnianie zagonów, rabat i klombów;

- odchwaszczanie alpinarium;

- dolewanie regularnie czystej wody do stawu;

- usuwanie glonów ze zbiorników wodnych;

- usuwanie części roślin pływających w celu zwiększenia ilości światła
docierającego do dna;

- usuwanie przekwitłych kwiatów z roślin w ogrodzie skalnym;

- regularne, odpowiednie prowadzenie młodych drzewek i krzewów;

- przywiązywanie nowych pędów pnączy i usuwanie stożków wzrostu;

- przeglądanie drzew i krzewów w celu znalezienia objawów żerowania
szkodników;

- podpieranie gałęzi drzew obciążonych owocami oraz usuwanie nadmiaru
zawiązków;

Jesień

- ostatnie strzyżenie żywopłotów;

- sprawdzanie podpór i wiązań młodych drzewek i krzewów;

- kontynuacja zwalczania chwastów i mchu na trawniku;

- regularne grabienie trawnika, usuwanie suchej trawy, opadłych liści i filcu;

- wysiewanie jesiennej mieszanki nawozu i nasion traw;

- późną jesienią kontynuacja koszenia, ustawienie ostrzy nieco wyżej niż
zwykle;

- usuwanie pozostałości letnich roślin rabatowych;

- usuwanie pędów bylin kończących wegetację (przycięcie pędów tuż nad ziemią);

- usuwanie przekwitłych kwiatów;

- porządkowanie zbiornika wodnego, usuwanie zaschniętych pędów i liści roślin;

- usuwanie chwastów, liści i resztek roślin z alpinarium i okolic zbiorników
wodnych;

- wycinanie krzyżujących się lub źle rosnących gałęzi i pędów;

- obwiązywanie wrażliwych na wyłamanie przez śnieg roślin iglastych;

- bielenie pni i grubych konarów drzew owocowych;

- zabezpieczanie krzewów i drzew oraz bylin przed mrozami materiałem
izolacyjnym (suchymi liśćmi, słomą lub agrowłókniną zimową);

- wypuszczenie wody z basenu






Temat: SZTUKA BONSAI - Porady
SZTUKA BONSAI - Porady
Ustawienie bonsai:
Nasłonecznienie miejsca w którym stoi bonsai zależy od wymagań danego gatunku.
W domu powinny rosnąć tylko bonsai pokojowe.Te bonsai, które rosną na dworze,
mogą stać w domu tylko przez 3-4 dni i nie powinny być przez ten okres czasu
podlewane (nie są wtedy narażone na wiatr który zabiera wilgoć z rośliny i
zmniejszone jest promieniowanie słoneczne). Jeśli chcemy szczególnie
wyeksponować bonsai,możemy je ustawić w stylu "Tokonoma".
Co to jest "Tokonoma"?
Tokonoma to miejsce w którym wystawiane są najładniejsze i najcenniejsze
bonsai. Może być to nisza w ścianie lub kącik z jasnym tłem. Bonsai w stylu
tokonoma powinno stać na stoliku (bonsai na paru zdjęciach stoją właśnie na
takim stoliku).
Przycinanie, uszczykiwanie

Przycinanie:
nowych pędów powoduje zagęszczenie korony drzewa. W przypadku iglaków z takimi
igłami jak u jałowców uszczykiwuje się nowe przyrosty. W przypadku odcięcia ich
nożycami, zostałyby brązowe końcówki. Natomiast u niektórych gatunków drzew
liściastych takich jak klon, w lecie obcina się wszystkie liście zostawiając
tylko ogonki. Pobudzi to rozwój nowych liści które będą już mniejsze niż
poprzednie.

Przesadzanie
Co roku na wiosnę trzeba przesadzać bonsai. Należy przy tym przyciąć bryłę
korzeniową. Jeśli trzeba, przesadzamy drzewo do większej doniczki. Doniczki do
bonsai muszą mieć otwory drenażowe, co pozwoli zachować odpowiednią wilgotność.
Drzewka przesadzamy albo do uniwersalnej ziemi do bonsai, albo do mieszanki
akadamy z na przykład, kruszoną cegłą. Akadama to granulki prażonego lessu z
Japoni. Akadamę możemy dostać tylko w sklepach z bonsai. Natomisat kruszoną
cegłę można dostać w każdym centrum ogrodniczym. Akadamę i kruszoną cegłę przed
sadzeniem przesiewamy przez sito. Dla mniejszych drzewek stosujemy małe
granulki, a dla większych duże. Zwykle proporcje pomiędzy akadamą i kruszona
cegłą są 50% x 50%, 60% x 40%, a czasem jest to czysta akadama. Ale to, jaki
gatunek co woli to już musicie sami "obczajić":))).

Podlewanie, nawożenie
Bonsai trzeba podlewać wtedy, kiedy ziemia na powierzchni ziemi w doniczce
będzie sucha. Najlepszą porą na podlewanie bonsai jest wieczór, ponieważ wtedy
wilgoć najdłużej zostaje w ziemi.
Aby bonsai dobrze się rozwijało musimy je nawozić. Według mnie najlepszy nawóz
to osmocote. Działa przez pół roku. Nawozimy od wiosny do jesieni.
Zimowanie
Zimowanie opisane ponizej dotyczy tylko drzewek które w naturze rosną w polskim
klimacie. Bonsai pokojowe zimują w domu, albo w temperaturze ok. 12 stopni
(m.in. wiąz drobnolistny (ulmus parviflora), zelkova (zelkova serrata),
serrisa, sagheretia...) albo w temperaturze pokojowej (grubosz drzewiasty
(crassula arborescens), karmona drobnolistna (carmona microphylla), figowce
(ficus), myrsine africana, portulaccaria afra...).

Bonsai powinno zimować albo w dużym pojemniku (najlepiej jak pojemnik ten
będzie obłożony styropianem; powinien też mieć otwory w dnie, tak samo jak
doniczka) i być przysypane ziemią albo najlepiej igłami sosnowymi do górnej
krawędzi doniczki, albo w przewiewnej szklarni. Szklarnia powinna być
przewiewna, ponieważ gdy w zimie świeci słońce i szklarnia jest zamknięta, w
środku może być nawet 20 stopni, chociaż na zewnątrz jest temperatura minusowa.
Dobrym sposobem na zimowanie drzewek jest też zadołowanie ich w gruncie lub po
prostu posadzenie w gruncie. A jeśli posiadamy dużo drzewek, mozemy je po
prostu ścieśnić a przerwy między doniczkami i przestrzeń pomiędzy ziemią w
doniczce a pierwszą gałęzią wypełnić igłami sosnowymi. Powinny być w miejscu
półcienistym lub cienistym (zależy od gatunku).






Temat: Do szukających dziury w całym (wegetarianizmie)

> > Nie jest tak, ponieważ:
> > 1. Pastwisk dla bydła nie trzeba traktować pestycydami i maszynami rolnic
> zymi.
>
> w malutkim gospodarstwie krowa pójdzie się paść do sadu (przy okazji naje się
j
> ebłek;) ) a w większych to specjalnie się obsiewa pola na paszę dla zwierząt,
n
> ie mówię już o wielkich firmach, gdzie krowy i inne zwierzęta są zamknięte i
do
> starcza im się już gotowego żarcia.
> Jakbyś sobie posadził fasolę, kartofle, kapustę i inne warzywa na polu o
wielko
> ści takiej, aby ci tego żarcia starczyło na rok, a następnie na tym samym
obsza
> rze posiał zielska dla krowy, to bardzo szybko by to wszystko zeżarła i nawet
g
> dyby jakimś cudem urosła zanim by wszystko wyżarła do sensownych rozmiarów by
j
> ą zabić na jedzenie to nie starczyłoby ci tego jedzenia aż na tak długo +
jeszc
> ze musiałbyś mieć oddzielne pole na warzywa by nie jesć samego mięsa. Tak
więc
> trzeba uprawiać specjalnie ziemię pod krowy i to w większych ilościach niż
pod
> warzywa dla człowieka. Nie jest tak, jak się widzi w bajkach dla dzieci, że
nic
> zyje, dzikie, nieuprawiane tereny porosłe trawą zapewniają pod dostatkiem
pożyw
> ienia szczęśliwym krowom.

No to sobie wyobraź taką glebę, na której bez nawożenia nie urośnie ci nic, co
by było warte zjedzenia. (klasa gleby czwarta, piąta, szósta...) Natomiast
trawa, czyli SIANO jak najbardziej. Ziemii uprawnej, której nie trzeba nawozić,
jest na Ziemii stosunkowo mało i płodów z niej dla wszystkich ludzi na pewno
nie wystarczy. Dlatego ludzie, od tysięcy lat żyjący z rolnictwa, już dawno
zauważyli to, co ty dopiero teraz odkryłeś, że z kawałka uprawnej ziemii więcej
można uzyskać płodów rolnych bezpośrednio dla człowieka niż paszy dla zwierząt,
dlatego bydło wypasali na ugorach (bo ziemia MUSI odpocząć od upraw, inaczej
wyjałowieje - trójpolówka się kłania), na słabych glebach, na miedzach, w
górach (spróbuj coś wyhodować na górskich halach, żebyś tylko z głodu nie
zdechł jedząc potem te płody rolne), wszędzie tam, gdzie uprawa roli NIE MIAŁA
ŻADNEGO EKONOMICZNEGO uzasadnienia. I te uwarunkowania hodowli i uprawy roli
się nie zmieniły - bo ciągle żyjemy na tej samej planecie. Doszły tylko nawozy
sztuczne. Trujące środowisko na fest.
>
> > 2. Łowionym w morzach rybom nie trzeba wcześniej dostarczać paszy.
> Np. w Europie jada się bez porównania więcej mięsa wieprzowego, wołowiny czy
ku
> rczaków niż ryb. W Polsce to może na 20 obiadów z mięsem jest 1 z rybą.

Przez lata PRL-u pokutowało powiedzenie: "ludzie, jedzcie dorsze, bo g.ówno
jeszcze gorsze". Po latach wmawiania ludziom, że z ryb to zasadniczo śledź pod
wódeczkę a reszta jest be, to jednak trochę musi potrwać zanim zmienią się
zwyczaje żywieniowe Polaków.

>
> > 3. Zwierzęta zjadają całą masę odpadów po produkcji dla ludzi.
> Krowa to nie świnia i nie zje twojego niedojedzonego obiadu

Za to w oborze podściela jej się słomę, czyli produkcyjny odpad z produkcji
twojego chlebusia. Króliki zjadają nać z marchwii, liście pozostałe z obierania
kapusty i inne tego typu roślinne pozostałości. Swoją drogą prosiakom daje się
krowie mleko do karmy (z posiekanymi pokrzywami - uwielbiają to). Koza... zeżre
wszystko co roślinne, z naturalną miotłą z witek na czele i kwiatkiem
doniczkowym (widziałam takie w akcji). Kury to kanibale - jak jedną zabijesz,
to walczą, żeby nachlać jej krwi i coś niecoś udziabać z mięsa. Świnia za to,
to odkurzacz - obierzyny z kartofli, buraków, resztki chleba, kartofle, których
człowiek już nie zje, też (np. przemarźnięte), swoją drogą, to świnie wpuszcza
się np. do sadu, żeby wyżerały opadnięte jabłka - bo jabłka zakwaszają glebę, a
świnia to wszystko oczyści. Inaczej musiałbyś te jabłka własnoręcznie zbierać.

A naturalny nawóz NA TWÓJ CHLEBUŚ, to chyba nie muszę tłumaczyć, skąd się
bierze?

Hodowla i uprawa roli się uzupełniają, a wyeliminowanie jednego z nich może
mieć fatalne skutki.



Temat: INDOOR czy OUTDOOR............
Siedem grzechów głównych początkującego rolnika
1. Nadmierne podlewanie - konopie, to bardzo silne i wytrzymałe rośliny ale
nadmiar wody wykańcza je błyskawicznie. Liście opadają, żółkną, roślina staje
się słaba i sflaczała, nieraz zaczyna gnić. Te rośliny pochodzą z terenów, gdzie
susze nie należą do rzadkości. Wytrzymują bardzo długo bez deszczu i w upalnym
słońcu, podczas gdy okoliczne chwasty więdną i giną. Konopie lepiej przesuszyć
niż przemoczyć (oczywiście najlepiej dać im odpowiednią ilość wody :)
Zanim posadzisz rośliny, weź dwie doniczki, w których zamierzasz sadzić. Jedną z
suchą ziemią, drugą z obficie nawodnioną. Podnieś je w rękach i postaraj się
zapamiętać ciężar. Później, podczas uprawy, właśnie po wadze rozpoznasz czy
roślina wymaga podlania. Ziemia powinna być lekko wilgotna, a więc najlepiej gdy
doniczki są nieco cięższe od tej suchej.
2. Nadmierne nawożenie - to oczywiste, że chcesz jak najlepiej dla swojej
roślinki i starasz się jej dogodzić. Ale bez przesady! Zwykła ziemia kwiatowa ma
już sporo składników potrzebnych konopiom i jeśli doniczka jest duża, czasem
nawożenie nie okazuje się konieczne.
Na początku staraj się używać nawozów naturalnych. Może wyglądają i pachną
nieciekawie (np. suszony obornik ;) ale trudno je przedawkować. Używając
chemicznych, szczególnie w małych doniczkach, nietrudno zaszkodzić roślinom.
Gdy wszystkie sposoby zawodzą, zastosuj się do instrukcji na opakowaniu :)
3. Za mało światła - tak, żarówki kosztują sporo. Prąd też nie jest za darmo.
Ale naprawdę, lepiej zainwestować w odpowiednie oświetlenie niż zebrać kilka
luźnych szczycików z długiego patyka i zmarnować czas i nasiona. Zapomnij o
zwykłych żarówkach. W najtańszym wariancie możesz użyć świetlówek (zwykłych rur
albo kompaktowych zwanych energooszczędnymi), ale bardziej opłaca się inwestycja
w wysokowydajne lampy sodowe (HPS) lub metalohalogenkowe (MH). Wtedy wymagane
oświetlenie to ok. 400W na każdy metr kwadratowy uprawy (przy świetlówkach
więcej, ok. 600-700W).
4. Panika - ten listek, który wyrósł dwa tygodnie temu, żółknie? No i dobrze,
najwyraźniej nie był już potrzebny. Nie przejmuj się drobiazgami, konopia jest
silna. Oczywiście, reaguj na wszelkie negatywne objawy, ale bez przesady, bo
dodając w panice nawozu lub obficie podlewając możesz zaszkodzić roślinie dużo
bardziej. Jeśli krzak wygląda źle, postaraj się przejrzeć dostępne publikacje,
żeby znaleźć najbardziej prawdopodobną przyczynę.
5. Złe nasiona - nasiona, które wydłubiesz z kupionego worka, o ile wykiełkują,
mogą cię niemiło zaskoczyć. Jeśli było ich niewiele, bardzo prawdopodobne jest,
że pochodziły z hermafrodyty, a to oznacza że twoje rośliny co prawda będą
samicami, ale odziedziczą skłonność do wytwarzania żeńskich i męskich kwiatów.
Najczęściej kończy się to dużą ilością nasion (równie bezużytecznych) i niskiej
jakości ziołem.
Żadne "cudowne sposoby" nie pomogą, jeśli masz nasiona słabego gatunku.
Rozejrzyj się po ofertach banków nasion, skorzystaj ze Strain Guide, największej
jak dotychczas bazy informacji o odmianach kanabisu. Owszem, najlepsze nasiona
kosztują sporo, ale od takich nie powinno się zaczynać. Najlepsze wyjście, to
poprosić znajomego hodowcę o kilka sztuk nasion sprawdzonej odmiany. Jeśli nie
znasz nikogo, zacznij od niedrogich i sprawdzonych odmian, takich jak Skunk#1,
Passion#1, Hollands Hope, Early Girl czy California Orange.
6. Zbyt wczesny wysiew - jeśli pierwsze co zrobisz po otrzymaniu nasion, to
wrzucenie ich do wody, to może lepiej wyrzuć je od razu do kubła. Kiełkowanie,
to ostatnia czynność przygotowawcza. Przedtem musisz mieć przynajmniej doniczki
z odpowiednią glebą. Jeśli uprawiasz w domu, to twoje pomieszczenie musi być
urządzone (lampa zawieszona i podłączona do prądu, ściany pomalowane na biało,
zamontowana wentylacja) i sprawdzone - włącz całość na 24 godziny i sprawdź, czy
nie robi się za gorąco, czy wyłącznik czasowy działa poprawnie, itp. itd. Potem
możesz wykiełkować nasiona.
7. Niecierpliwość - nie dłub w ziemi, gdy nie pokazują się kiełki. Daj im
tydzień, potem możesz się niepokoić. Dłubiąc możesz tylko uszkodzić bardzo
wrażliwe maleństwo.
Zachowaj też cierpliwość pod koniec uprawy. Wiem że te kwiaty pachną i wyglądają
tak wspaniale, że chciałoby się od razu skręcić z nich grubego bata :) Tutaj
cierpliwość jest najbardziej opłacalna. Każdy młody kwiat będzie kilkukrotnie
większy i mocniejszy gdy dasz mu dojrzeć.
Po zbiorach nie staraj się wysuszyć zioła natychmiast. Im wolniej schnie, tym
lepszy ma smak. I tak nie spalisz od razu wszystkiego. Oczywiście można umieścić
próbkę w mikrofalówce i wysuszyć w 5 minut, ale co powie na to twoje gardło? ;)




Temat: kwiaty na balkon od str. zachodniej
Na początek małe wyjaśnienie.
Pragnę podkreślić że jestem raczej przeciwnikiem skrzynek balkonowych, a w
szczególności papraniem się z rozsadą, sianiem nasion itp. Obecnie wiele roślin
balkonowych najwygodniej jest kupić wiosną i wyrzucić po przekwitnięciu do
śmieci. Co prawda wiele z nich można przetrzymać przez zimę na klatce
schodowej, ale często w następnych latach nie kwitną już tak obficie jak
pierwszego roku. Pamiętajmy również o ich nawożeniu wybierając nawozy
odpowiednie dla danego gatunku. Sadząc rośliny w kompozycjach wybierajmy takie,
które nie maja odmiennych upodobań, co do wilgotności podłoża czy rodzaju
nawozu. Rośliny, które wybrałem są odporne na przesuszenie i wymagają dużo
słońca. Jednak ze względu na wygodę nie sadźmy ich do typowych skrzynek lecz
takich z podwójnym dnem podlewanych przez rurkę. Są one praktyczniejsze i nie
wymagają częstego podlewania. Pamiętajmy również, że wielu roślinom balkonowym
należy uszczykiwać wierzchołki, aby się silnie rozkrzewiały, a tym samym
obficiej kwitły.
Kwiaty do skrzynek balkonowych na południowa lub zachodnia stronę to przede
wszystkim odmiany nie osiągające więcej niż 30 cm wysokości:
*Gazanie – odporne i bardzo dekoracyjne wybieramy odmiany niskie.
*Dimorfoteka – podobna do gaznii i osteospermum.
*Felicja – roślina wieloletnia kwitnąca od wiosny do później jesieni. Kwiaty
podobne do *Osteospermum – niebieskie.
*Goździki chińskie – w handlu spotykamy wiele odmian różniących się kolorem
kwiatów.
*Lobelie
*Miniaturowe petunie
*Kurzyślad
*Scewola- kwitnie od maja do pierwszych mrozów, dekoracyjna i łatwa w uprawie
*Czubatka – piękna roślina, czym więcej słońca tym obfitsze kwitnienie,
doskonale wygląda w wiszących koszykach
*Polegnatka płożąca – piękne kwiaty i obfite kwitnienie.
*Werbena Tapien – kwitnie nieprzerwanie od maja do października, doskonała
roślina zadarniajaca. Podobnie jak innych hodowanych tkankowo roślin nie należy
robić z niej sadzonek – czeka nas przykra niespodzianka rośliny będą słabo
kwitły, a kwiaty mogą być niewielkie i mało atrakcyjne.
*Szałwia lekarska – odmiany o barwnych liściach. Co prawda nie olśniewają
imponującymi kwiatami, ale za to ich piękne liście są doskonałym uzupełnieniem
skrzynkowych kompozycji.
*Bakopa – niedoceniana, obficie kwitnąca, zwisająca roślina do skrzynek
balkonowych. Zalecane podlewanie nawozem do surfinii. Jedna z nielicznych
roślin wytrzymujących mrozy do kilku stopni poniżej zera.
*Kocanki włochate – zależnie od odmiany maja srebrne lub zielono żółtawe liście
i doskonale wyglądają w kompozycjach.
*Portulaka wielkokwiatowa – to doskonała roślina na słoneczne balkony, w handlu
są nasiona i sadzonki o różnokolorowych kwiatach.
*Nemezja – piękne kwiaty w wielu kolorach. Jest bardzo dekoracyjna rośliną
balkonowa długo i obficie kwitnącą.
Oprócz tych roślin polecam odejść od tradycyjnych skrzynek i dokupić
wiciokrzewów lub powojników, które dają niepowtarzalny urok. Rośliny te
doskonale rosną na balkonach i tarasach, ale wymagają dużych pojemników.
Pozdrowienia,
Jerzy Woźniak




Temat: Co nam to daje?

> A do kąpieli potrzebujemy niewspółmiernie więcej wody, niż do mycia rąk. W
> dodatku bez kąpieli człowiek nie umiera. To może nie powinniśmy się kąpać?

Jesli nie chcesz sie kapac nie rob tego.
ale jesli jest jakis sposob dzieki ktoremu oszczedzasz wode i nie przynosi Ci
to zadnych trudnosci dlaczego tego nie robic - niechodzi o to zeby wyeliminowac
wode z naszego zycia - nie mowimy tu a skrajnosciach wiec ten argument wydaje
mi sie smieszny. podalas przyklad kapac sie czy nie? wiadomo
ale jesli zadam pytanie prysznic czy kapiel?? co wtedy??
prysznic zuzywa mniej wody - przynosi mi to korzysc nizszych rachunkow i
przynosi korzysc srodowiski - zaoszczedzona woda.
co wybierasz??

> Do wyprodukowania komputera też potrzeba więcej surowców i energii w kazdej
> postaci niż do zrobienia liczydła z drewna. A jednak korzystasz z komputera?

korzystam z komputera poniewaz wydaje mi sie to bardzo pomocne w moim zyciu.
mieszkam w kornwalii wiec internet jest dla mnie lacznikiem z Polska i swiatem.
natomiast mieso nie jest mi potrzebne do prawidlowego odzywiana sie wiec z
niego zrezygnowalem - jesli ktos uwaza mieso za cos niezbednego nie powinien z
niego rezygnowac.

> A z hodowli ekstensywnej, ekologicznej, będziesz jadł mięso? Jeśli nie, to co
> to za argument?

nie, nie bede go jadl ale faktem jest ze przewazajaca wiekszosc ludzi zjada
mieso z intensywnych hodowli, wiec potencjalny nowy wegetarianin ktory
rezygnuje z miesa, rezygnuje z miesa intensywnie hodwanego. wiec popyt na owe
mieso spada. srodowisko naturalne jest niszczone przez intensywna hodowle wiec
nie ma znaczenia czy nie jesz miesa w ogole czy jesz je z hodowli ekologicznej
bo dla srodowiska jest kozysc tak czy tam.
ja zdecydowalem sie na wegetarianizm i dobrze mi z tym ale gdyby tak nie bylo i
uwazalbym mieso za niezbedne a moglbym kupowac mieso hodowane ekologicznie
ktore przynosi mi rowiez korzysci zrobilbym to!
nie uwazam wiec ze ten argument jest bez sensu

>Hodowla zwierząt nie jest zmorą dla środowiska. Zmorą jest jej
> koncentracja na małej przestrzeni. Więcej zwierząt to więcej naturalnego
nawozu dla roślin.

w swoich wypowiedziach pisalem caly czas o intesywnej hodowli.
pojecie to jest rownoznaczne z ''koncentracja na malej przestrzeni'' tylko isze
sie krocej:)
a z tym nwozem to ....
jestem technologiem zywnosci i zywienia i uwierz mi ze jedzenie zywnosci
roslinnej nawozonej zwierzecym lajnem z hodowli intensywnej nie jest niczym
dobrym. w taki lajnie znajduja sie resztki antybiotykow i innych lekow
podawanych zwierzeta nie mowiac o ich sztucznej diecie substututami roznego
rodzaju - sama chemia.
potem takie roslinki sa jeszcze same pryskane pestycydami i innym swinstwem.
wiec ''wiecej nawozu...'' Hallo wake up!!!



Temat: moja mandarynka potrzebuje pomocy!
Przypuszczam ze została przenawożona. Roślin nie nawozimy bez potrzeby. Cytrusy
są również wrażliwe na sole wapnia i magnezu zawarte w wodzie. Podlewać je wiec
należy woda odstała, a najlepiej użyć dodatków strącających te sole. W
miejscach gdzie woda jest twarda bardzo często sole gromadzą się już po roku
uniemożliwiając roślinom wegetację. Od wiosny do jesieni cytrusy wymagają
bardzo dużo światła i świeżego powietrza, mieszkanie należy, więc często
wietrzyć, a liście utrzymywać w czystości, myjąc je przynajmniej raz w
miesiącu. Najlepiej robić to pod prysznicem. Cytrusy bardzo źle znoszą nawet
niewielkie stężenie gazu w powietrzu, szczególnie propan butanu, oraz produktów
powstałych na skutej jego spalania. Nie należy, więc trzymać ich tam gdzie są
opary gazów. Z umiłowania do świeżego powietrza wynika, że od wiosny do jesieni
najlepiej trzymać je na balkonach tarasach lub zadołować w ogrodzie.
Teraz o szkodnikach najczęściej pojawiają się przędziorki i mączliki. Obydwa
ciorty zwalczamy myjąc roślinę pod prysznicem a po obeschnięciu opryskujemy np.
Bioczosem, lub Talstarem. Tu uwaga cytryny mają niezwykle wrażliwe liście i źle
reagują na wiele środków owado i grzybobójczych. Nie ma dla nich znaczenia czy
przed nazwą jest dopisek EKO. Tu na marginesie ich zmorą są zwykle przędziorki.
Lepiej więc wytłuc diabelstwo częstym myciem roślin – szczególnie spodniej
strony liści na której żerują.
Pierwszym objawem u cytryn, że z podłożem jest coś nie tak jest chloroza
objawiająca się żółknięciem liści, a następnie ich opadaniem. Najczęściej
powoduje ją zalanie, nadmierna jej zasadowość lub kwasowość oraz przenawożenie.
Należy wówczas znacznie ograniczyć podlewanie, a roślinę przesadzić do nowej
ziemi. Powszechne jest mniemanie, że cytrusy wysadzone z małej doniczki do
wiadra zaczną wcześniej owocować. Roślina musi do tego po prostu dojrzeć, co
trwa przy uprawie z pestki około 12-16 lat. Umieszczenie małej sadzonki w
wielkim pojemniku może doprowadzić do zakwaszenia ziemi i gnicia korzeni.
Chociaż cytryny lubią wilgoć, nie wolno ich zbyt często podlewać. Wilgotne
podłoże jest dla nich bardzo szkodliwe. Podlewamy wówczas, gdy powierzchnia
ziemi w doniczce jest lekko przesuszona, co nie znaczy sucha na beton. W
słoneczne dni może się okazać, że będą wymagały podlewania dwa razy w ciągu
dnia, w chłodne nawet raz na tydzień. Woda do podlewania powinna być odstana
lub przegotowana. Oczywiście najlepsza jest deszczówka, ale to już przesada
zbierać wodę dla jednej rośliny.
W razie żółknięcia młodych liści stosujemy nawożenie dolistne, używając tych
samych nawozów, co zwykle, ale w mniejszym stężeniu. Rośliny opryskujemy rano
lub wieczorem tak, aby słońce nie padało bezpośrednio na zmoczone liście. Ważne
jest również, aby zapewnić cytrusom odpowiednią glebę. Ma mieć ona odczyn
obojętny, być lekka i mocno próchnicza. Nienawidzą kwaśnego starego podłoża.
Tak właśnie się dzieje, gdy długo nie przesadzamy roślin i nadmiernie je
podlewamy. Podłoże w dość krótkim czasie staje się kwaśne i na dodatek zawiera
dużo soli mineralnych szkodliwych nie tylko dla cytrynki.
Tu jeszcze jedna uwaga. Cytrusy nie rosną równomiernie, lecz skokami. Wiąże się
to z warunkami pogodowymi, które dla nas mogą nie mieć znaczenia, a dla
cytrynki są dobre lub każą jej jeszcze poczekać ze wzrostem. Jeśli zauważymy
pojawienie się nowych przyrostów unikamy przestawiania doniczek, obracania,
aby „równo" rosły i tym podobnych zabiegów.
Powodzenia i proszę w razie wątpliwości o dalsze pytania.
Jurek




Temat: Bugenvilla
do nadmiernego przesuszenia ziemi.
Zima. Pnącza te w naszych warunkach klimatycznych muszą przejść przerwę
spoczynkową. Od połowy października stopniowo ograniczamy podlewanie i
przestawiamy rośliny w chłodniejsze (12-15°C) miejsce, najlepiej z dala od
kaloryferów. Ponieważ w tym czasie bugenwille nie rosną, mogą stać w
ciemniejszych miejscach. Bugenwilla gładka i wspaniała znoszą temperaturę nawet
do 0°C, ale długotrwałe spadki temperatury poniżej 10° mogą im zaszkodzić.
Podłoże przez cały czas powinno być lekko wilgotne, w tym czasie bugenwille
mogą zrzucić część liści, ale nie przejmujmy się tym - na wiosnę wypuszczą nowe
pędy i wyraźnie odmłodnieją. Jak powiedziałem wcześniej, ważne jest, aby nie
przesuszyć podłoża, gdyż wówczas rośliny zaschną całkowicie. Pod koniec zimy
przycinamy zbyt długie pędy (możemy też formować koronę np. w kształcie kuli) i
przenosimy rośliny w cieple, słoneczne miejsce.
Nawożenie. Od wiosny do jesieni co miesiąc zasilamy rośliny nawozami do kwiatów
kwitnących. Pod koniec lata zaczynamy stosować nawozy wieloskładnikowe.
Przycinanie. U bugenwilli x buttiana i gładkiej cięcie należy przeprowadzać
wczesną wiosną, zaś u wspaniałej - najlepiej jesienią, po kwitnieniu.
Bugenwillę gładką możemy ciąć i formować jak drzewko w stylu bonsai, pamiętajmy
jednak, że do tego celu nadają się tylko niektóre jej odmiany. Ciecie powinno
być przeprowadzane wiosną, przed wypuszczeniem młodych paków, i jesienią - po
kwitnieniu. Jesienne cięcie nie powinno być intensywne, wystarczy tylko skrócić
wierzchołki z przekwitłymi kwiatostanami.
Jak je rozmnożyć?
W warunkach domowych bugenwille najlepiej rozmnażać z sadzonek wierzchołkowych;
wiosną ze świeżych przyrostów, latem - z półzdrewniałych. Niestety, wypuszczają
one korzenie tylko wtedy, gdy jest wilgotno i ciepło (30°C). Dlatego pędy
najlepiej ukorzeniać w specjalnych mnożarkach z podgrzewanym dnem. Podłoże
powinno składać się z piasku, perlitu i ziemi do kwiatów. Wszystkie składniki
należy wymieszać w równych proporcjach. Bugenwille można również rozmnażać z
odkładów. W tym celu pozostawiamy jesienią 2-3 najdłuższe pędy. Przed okresem
spoczynkowym przyginamy je i zagłębiamy ich środkową część w ziemi na głębokość
5-8 cm. Wiosną, gdy na pędzie pojawią się nowe liście, delikatnie usuwamy
ziemię i sprawdzamy, czy wypuścił korzenie. Jeśli tak, odcinamy pęd mateczny
nad ziemią.
Świeżą sadzonkę najlepiej pozostawić w ziemi do następnej wiosny i dopiero
wtedy przesadzić starą i nową roślinę do oddzielnych doniczek. Przesadzanie
świeżo ukorzenionych sadzonek zwykle powoduje uszkodzenie korzeni, które
odrastają tylko podłożu o wysokiej temperaturze. Pamiętajmy, że przy zbyt
wczesnym przesadzaniu młodych roślinek możemy je stracić.
Szybko rosnące odmiany można też rozmnażać przez odkłady ze świeżych pędów
robione wiosną. Do nowych doniczek przesadzamy je dopiero wczesną wiosną
następnego roku.
Z wizytą u lekarza
Prawidłowo pielęgnowane bugenwille bardzo rzadko chorują (jeszcze jeden powód,
dla którego kochają je ogrodnicy w ciepłych krajach). Niestety, często
natomiast atakowane są przez owady wysysające z nich soki. Należą do nich
przędziorki - miniaturowe pajęczaki, które żyją na spodniej stronie liści; ich
obecność poznajemy po delikatnej pajęczynce. Inne szkodniki mogące zaszkodzić
naszym roślinom to wełnowce pędowe, które wyglądają jak małe kłaczki waty, oraz
mączliki – białe, podobne do moli owady ale znacznie od nich mniejsze (2mm
długości); w miejscu ich występowania powstają przebarwienia liści. Wszystkie
te owady żerują na spodniej stronie lub w kątach liści, więc co pewien czas
dobrze jest obejrzeć te opadłe. W lecie na młodych przyrostach mogą pojawić się
również mszyce. Wszystkie wymienione szkodniki zwalczamy, stosując doglebowe
tabletki owadobójcze: Zielony Dom, Bayer, Tarcznik.
Jerzy Woźniak




Temat: Czy obierać marchewkę do sokowirówki?
Jak unikać azotanów?
Do żywności azotany przedostają się najczęściej z intensywnie nawożonych upraw,
a do wody - z położonych w pobliżu studni budynków inwentarskich.

Najwięcej azotanów zatrzymują warzywa i woda. Bez wody nie możemy żyć, a z
warzyw nie powinniśmy rezygnować. Na szczęście nie w każdym warzywie azotany
występują w stężeniu zagrażającym naszemu zdrowiu. Najwięcej azotanów kumulują:
sałata, rzodkiewki, buraki, kalarepa, szpinak, pietruszka, kapusta, czosnek,
szczypior. W mniejszym stopniu gromadzone są w marchwi, ogórkach, kalafiorach,
selerach i fasoli. W najmniejszych ilościach znajdują się w pomidorach,
papryce, cebuli i ziemniakach. Nie musimy jednak rezygnować z żadnych warzyw,
nawet tych najbardziej podatnych na gromadzenie azotanów. Podczas przyrządzania
warzyw powinniśmy usuwać z nich części, w których związki te odkładają się w
największych ilościach. W ziemniakach i warzywach korzeniowych jest to skórka,
a w marchwi rdzeń. Natomiast w liściastych usunąć trzeba głąb oraz zewnętrzne
liście. Odrzucajmy także warzywa nadgniłe.

Azotany i azotyny są związkami rozpuszczalnymi w wodzie, dlatego podczas
dokładnego mycia oraz gotowania są wypłukiwane z warzyw. Gotowanie jednak nie
powinno trwać długo, aby wraz z zanieczyszczeniami nie przeszła do wywaru
większość witamin i składników mineralnych (gdy warzywa pochodzą ze znanego
źródła i wiadomo, że nie są skażone, najlepiej gotować je w bardzo małych
ilościach wody lub - jeśli mamy odpowiednie naczynie - na parze, a także w
kuchenkach mikrofalowych).

Warzywa przeznaczone do szybkiego zużycia zawsze przechowujemy w temperaturze
poniżej 10°C w opakowaniach umożliwiających dostęp powietrza, np. w
podziurkowanych torbach foliowych. Do dłuższego przechowywania warzyw nadają
się jedynie chłodne piwnice, zapewniające możliwie luźne ułożenie zapasów. W
ten sposób zapobiegamy przekształceniu się azotanów w azotyny.

Nie jedzmy zbyt często tzw. nowalijek, choć kuszą swoim wyglądem. Warzywa
uprawiane w szklarniach i pod folią, zwłaszcza przy intensywnym nawożeniu
(także obornikiem), gromadzą dość dużo azotanów. Również bardzo wczesna marchew
lub kapusta mogą zawierać ich znacznie więcej niż odmiany późniejsze.

Zawartość azotanów w wodzie wodociągowej jest stale kontrolowana i nie
dopuszcza się, by przekroczyła szkodliwy dla zdrowia poziom. Natomiast woda z
niezbyt głębokich ujęć, np. ze studni przydomowych, może być silnie skażona;
wodę z takich studni koniecznie trzeba okresowo zbadać w terenowej stacji san-
epid. Do picia i przygotowywania posiłków, zwłaszcza mleka i odżywek dla
niemowląt, używajmy wody głębinowej lub oczyszczonej za pomocą odpowiednich
filtrów.

Dla zdrowego dorosłego człowieka azotany nie stanowią dużego zagrożenia (są
bowiem szybko wydalane wraz z moczem). Musimy ich jednak unikać, gdyż mogą
przekształcić się w bardzo toksyczne azotyny, np. podczas niewłaściwego
przechowywania żywności lub już w przewodzie pokarmowym. Związki te mogą
wywoływać wiele schorzeń i zakłóceń w funkcjonowaniu organizmu. Są bardzo
niebezpieczne dla niemowląt, małych dzieci, ludzi starszych i osób z niektórymi
schorzeniami przewodu pokarmowego.




Temat: Irak, pięćdziesiąty pierwszy stan?
Gość portalu: pac do GT napisał(a):

> Saddam nie jest dla mnie zadnym wzorem ale ma odwage przeciwstawic sie
> imperium amerykanskiemu i jego mafii militarno-naftowej.

Czyli o ile ktos przeciwstawia sie Ameryce, moze sobie torturowac do woli - ty
o to nie dbasz.

> z lamaniem prawa
> miedzynarodowego i praw czlowieka..

Z tego co mi wiadomo prawo miedzynarodowe wymaga od Iraku zlikwidowania brom=ni
masowego razenia. Egzekwowanie tych postanowien jest WYMAGANE przez prawo
miedzynarodowe.

Podaj mi przyklady, w ktorych US jako panstwo zlamalo prawa czlowieka.

> Jakie argumenty etyczne przemawialy za
> dostarczeniem przez firmy amerykanskie Saddamowi broni chemicznej i
> bakteriologicznej przed ca. 15 laty (wowczas do wojny z Iranem)?,

US nie dostarczylo Irakowi BRONI biologicznej ani chemicznej jedyne co mialo
miejsce to przekazanie technologii i skladnikow, ktore mogly byc wykozystane do
produkcji takowych. Tak jak nawozy amonowe moga byc skladnikiem materialow
wybuchowych, ale rozsadne kraje uzywaja ich do nawozenia upraw. Czy znaczy to,
ze US powinno byc bardziej ostrozne moze, czy znaczy, ze jest odpowiedzialne za
to co Saddam zrobil z tymi materialami - nie. US nie przekazywalo technologi W
CELU wytrucia Kurdow.

Nawet jezeli przyjac Twoj argument, ze US wychodowalo zmije na swojej piersi -
daje im to tym wieksze prawo do znisczenia tej zmiji.

> jakie
> argumenty moralne przemawiaja za oslanianiem przestepcow wojennych (aktualnie
> sojusznikow ) ktorzy przykladowo zadusili w kontenerach kilkuset talibow

Kto skazal tych ludzi od kontenerow - skad wiesz czy sa przetepcami - nawet
jezeli sa, dlaczego US ma byc odpowiedzialne za czyny ich sojusznikow. Czy to,
ze walczyli z Hitlerem w sojuszu z Zwiazkiem Radzieckim czyni ich
odpowiedzialnymi za zbrodnie Stalina?

> przymykaniem oczu na sytuacje na Bliskim Wschodzie i akcje armii izraelskiej?

To jak to jest wedlug Ciebie - powinni ingerowac w sprawy suverennych panstw
czy nie?

> za trzymaniem od ponad roku w klatkach 2x2,5m wiezniow z Afganistanu (bez
> oskarzenia i kontaktu z adwokatem,)?

Sa jencami wojennymi (nie przestrzegajacymi konwencji genewskiej) a nie
wiezniami. Zostana wypusczeni na wolnosc po zakonczeniu wojny. Jak do tej pory
zaden sad nie podwazyl tego typu klasyfikacji, wiec Twoja opinia jest
bezpodstawna.

> za utrzymywaniem badz tolerowniem
> kilkudziesieciu przyjaznych im dyktatorow nie lepszych od Saddama?

Gdzies trzeba zaczac, nie wszyscy na raz. Hitler, Jamamoto, Gorbaczow,
Milosewicz i kilku drobniejszych sa juz na smietniku, nastepny jest Saddam,
potem zobaczymy. Jezeli mysisz ze swiat bylby lepszym miejscem gdyby powyzsi
wladcy suwerennych krajow mieli nadal do dyspozycji swoje armie szczescia
zycze... ja wybieram pax americana.

Pozbywanie sie dyktatorow, moze zawierac compromisy (sojusz z USSR, zeby pozbyc
sie Hitlera i militarystycznej Japonii, Sojusz z Sadamem i Afghanistanem by
posbyc sie komunizmu, sojusz z Arabia by pozbyc sie Sadama...), i co z tego.
gdyby Amerykanie mogli zawierac sojusze tylko, z panstwami o niepokalanej
historii musieliby wszystko robic sami.




Temat: Semiwegetarianizm jest trendy I
Semiwegetarianizm jest trendy IV
<<(...)A jeżeli młody wegetarianin będzie się upierał, że mięsa, jaj ani mleka
nie dotknie?

Ci wegetarianie, którzy odrzucą spożywanie mleka i jaj, nie dostarczą
organizmowi dziesięciu aminokwasów - tzw. egzogennych. Aminokwasy to cegiełki,
z których budowane są białka. Aminokwasów egzogennych nasz organizm nie potrafi
sam wytworzyć, musi je otrzymać z zewnątrz. Nie ma szansy, by dostarczyć je
wszystkie, jeśli jemy wyłącznie rośliny. Dlatego dietę wegetariańską trzeba
wzbogacać w produkty pochodzenia zwierzęcego, choćby mleko czy jaja. Drugim,
jeszcze poważniejszym problemem, z którym mogą spotkać się nie tylko młodzi,
ale wszyscy wegetarianie, są kłopoty z dostarczeniem witaminy B12. Witamina ta
występuje głównie w produktach pochodzenia zwierzęcego - najwięcej jest jej w
mięsie, mniej w jajach. Przez wiele lat prowadziłem badania nad obecnością
witaminy B12 w organizmach wegetarian stosujących różne rodzaje diety.
Niestety, u ścisłych wegetarian poziom witaminy B12 we krwi był bardzo niski.
Ale najgorzej wypadali weganie. Hematolodzy, którzy badali próbki krwi wegan,
pytali nas, czy ci ludzie jeszcze w ogóle chodzą!

Do czego jest potrzebna witamina B12?

Jest człowiekowi wprost niezbędna. Jest czynnikiem krwiotwórczym, pobudza szpik
kostny do tworzenia czerwonych krwinek. Bierze również udział w syntezie
aminokwasów i wspomaga wiele procesów metabolicznych w naszym organizmie -
pełni w tych procesach rolę tzw. koenzymu. Można ją dostarczyć wyłącznie
spożywając produkty pochodzenia zwierzęcego. Brak witaminy B12 powoduje
drastyczną anemię - tzw. anemię złośliwą. Może również wywołać zmiany o
charakterze degeneracyjnym w ośrodkowym układzie nerwowym. Nawet zmniejszenie
się odporności organizmu. U dziewcząt przy braku witaminy B12 może dojść do
zatrzymania miesiączki.

Ale np. Hindusi nie jedzą mięsa i nie mają problemów z witaminą B12.

Po pierwsze proszę pamiętać, że wielu mieszkańców Indii mimo wszystko je
baraninę, drób i ryby. Jednak ci, którzy całkowicie zrezygnowali z mięsa, wciąż
są dla nas zagadką. Skąd bierze się ta witamina u niektórych Hindusów - po
prostu nie wiemy. Czy to klimat Indii umożliwia człowiekowi jej syntezę, czy
może spożywanie jakichś produktów, na które naukowcy do tej pory nie zwrócili
uwagi, a może jakieś drobne różnice genetyczne - tego naukowcy nie wiedzą.
Pojawiają się również sugestie, że witaminę B12 łatwiej jest dostarczyć
ludziom, którzy mniej dbają o higienę. Widać to było np. po badaniach
zrobionych na Irańczykach. Wynikało z nich, że właściwe ilości witaminy B12
mieli tylko ci, którzy przydomowe ogródki nawozili ludzkimi odchodami.
Dlaczego? Bo witamina B12 jest syntetyzowana tylko w końcowym odcinku przewodu
pokarmowego człowieka - w jelicie grubym. Zaś wchłanianie tej witaminy odbywa
się znacznie wcześniej - w jelicie cienkim. Gdyby nie takie nawożenie (którego
stosowanie pod wieloma innymi względami jest naganne), ci Irańczycy
prawdopodobnie też cierpieliby na niedobory B12.

Wracając do Hindusów, jest bezsprzeczne, że słabo, bo słabo, ale oni jakoś
sobie radzą z dostarczeniem tej witaminy, a Polacy nie. Mówienie więc, że i u
nas część witaminy B12 może powstawać w przewodzie pokarmowym, w wyniku
działania np. flory jelitowej, jest nieporozumieniem! Teza ta nie znajduje
żadnego potwierdzenia w badaniach naukowych prowadzonych na Polakach! My musimy
tę witaminę otrzymywać z zewnątrz i już. Zresztą przecież tak czy inaczej
Hindusi mają we krwi za niski poziom B12.

Ale jakoś z tymi niedoborami żyją. Może to nie takie groźne?

Proszę pamiętać, że średnia długość życia w Indiach jest znacznie krótsza niż w
Polsce. Powodów jest zapewne mnóstwo, ale jednym z nich może być także niedobór
tej witaminy.

Zaraz, zaraz, ale nie chce Pan chyba teraz mi wmówić, że wegetarianie żyją
krócej?

Ależ skąd! Na Zachodzie to wygląda zupełnie inaczej. Dam panu przykład:
porównywano ze sobą "mięsożernych" Adwentystów Dnia Siódmego i tych, którzy nie
jedzą mięsa.

Dlaczego akurat adwentystów?

Bo są ogromnie zdyscyplinowani i trwają przy swoich obyczajach - również
żywieniowych. Po porównaniu okazało się, że rozsądna dieta wegetariańska, a
więc dieta semiwegetariańska czy laktoowowegetariańska, nie tylko nie skraca
życia, ale bez wątpienia je wydłuża. Oczywiście w połączeniu ze zdrowym stylem
życia - a więc bez tytoniu i alkoholu, za to ze sportem i pogodą ducha.

Podobnie wypadły badania przeprowadzone na Japończykach. Autorzy zestawili ze
sobą dwie wielkie grupy - w jednej znaleźli się "mięsożercy", w drugiej
wegetarianie. Okazało się, że śmiertelność w grupie wegetariańskiej była aż o
kilkanaście procent niższa! Chyba więc warto zastanowić się nad swoją dietą?
(...)>>



Temat: Hohenlohe
►[10]◄

W 1846 roku Wiktor I wybudowal raciborskiej komorze, wedle planów Linkego,
budynek administracyjny, na miejscu ktorego stoi teraz Zespól Szkól
Mechanicznych. Za jego czasów ksienstwo raciborskie znów powienkszylo swój stan
posiadania. Wiktor I kupil w 1852 roku od barona Salomona Mayera von
Rothschilda, bankiera zydowskiego i pana na Szylerzowicach, majontek Lubowice, w
sklad ktorego wchodzilo dwiescie ha gruntow, palace Eichendorffów oraz zalozenie
parkowe. Wartosc transakcji wyniosla piencdziesiont tys. talarów. W 1865 roku
ksionze nabyl Brzeznice kolo Lubowic oraz Brzezinke w powiecie gliwickim. Do
gospodarki rolnej swoich dóbr wprowadzil nowoczesne metody upraw i nawozenia.
Sadzono nowe odmiany roslin. Na polach kopano rowy melioracyjne. Wiencej
szczenscia do kariery mial Klodwig. Jako dziedziczny wlasciciel posiadlosci we
Frankonii byl zarazem dziedzicznym czlonkiem Bawarskiej Rady Stanu. W 1848 roku
zostal przedstawicielem Rzeszy Niemieckiej w Atenach, a w 1849 roku w Londynie.
W 1866 roku król Ludwik II mianowal go premierem i ministrem spraw zagranicznych
Bawarii. Klodwig doprowadzil wówczas do unii celnej panstw poludniowoniemieckich
z Prusami oraz do reorganizacji ich armii na wzór pruski. Kiedy w 1871 roku
Wilhelm I zostal ogloszony cesarzem Niemiec, jego stronnik Klodwig, jednoczesnie
wielki zwolennik zjednoczenia Niemiec pod przewodnictwem Prus, szesc lat
poslowal do Reichstagu z ramienia Partii Liberalnej, ambasadoruiac w
miedzyczasie w Paryzu. W raciborskiego mialo mlyny. Dzialalo tu dwadziescia
wiatrakow, m.in. w: Starej Wsi, Markowicach, Miedoni, Solarni. Bylo tez
dziewienc tartaków, szesc browarów, jedenascie gorzelni, w tym kilka
wykorzystujoncych pare, siedem cegielni, trzy smolarnie, trzy olejarnie, trzy
potazarnie, dziesienc fryszerek, w tym kilka z walcowniami, cztery kuznice
zelaza, dwie wytwornie zelaza sztabowego, kuznia miedzi, dwie wytwornie gwozdzi,
cynkownia, papiernia, cajniarnia, wytwornia lyzek oraz cztery piece do wypalu
wapna. W folwarkach hodowano owce rasy merynos. W Adamowicach bylo ich szescset
sztuk, w Osiecku i Miedoni az dwa tysionce. W Zernicy bylo ponad
trzystapiencdziesiont sztuk bydla i ponad dwiescie piecdziesiont swin, w Solarni
blisko sto sztuk bydla, a w Miedoni sto czterdziesci sztuk. Byly warsztaty
rzemieslnicze, karczmy, gospody i sklepy. Czensc karczem byla dzierzawiona i
zaopatrywala sie w piwo i gorzalke w zakladach ksionzencych. Co ciekawe
zachowaly sie wzmianki o slabej kondycji stad zwierzont, ktore czasami nawet nie
byly w stanie dojsc do pastwisk. Potem wprowadzono tucz oparty na ziemniakach i
otrembach. Dobra ksionzence produkowaly wienc spore ilosci miensa dla potrzeb
uprzemyslowionego Górnego Slonska.
Ksionzenta raciborscy, mimo ze mieli ku temu swietne podstawy, nie inwestowali
pieniendzy w rozwój przemyslu na swoim terenie. Nie zostali wenglowymi baronami,
tak jak: Donnersmarckowie, Renardowie, Wincklerowie czy Hochbergowie. W dobrach
brakowalo po prostu latwo dostempnych zlóz wengla. Przetrwal w nich dawny uklad
feudalny, którego dni, w czensci dotyczoncej archaicznego przemyslu, byly juz
jednak policzone.Ksionzenta skupili sie na rolnictwie. Stosowali nowe odmiany
traw i roslin motylkowych, zwienkszali uzysk zielonej masy, budowali systemy
irygacyjne, czyli melioracyjne i nawadniajonce. Gleby nawozono sprowadzanym z
Ameryki Poludniowej guano i monczkom kostnom. Do gospodarki rolnej wprowadzano
maszyny. Centrum ksienstwa staly sie Rudy. Byly tu urzody: pocztowy, rentowy,
policyjny, ksionzency urzond hutniczy, apteka, dom dla emerytowanych urzendników
komory, jedenascie magazynów i ogromny mlyn wodny wzniesiony w latach 1843-1844
wedlug amerykanskich rozwionzan.





Strona 3 z 3 • Znaleziono 183 wyników • 1, 2, 3