Czytasz wiadomości wyszukane dla zapytania: nauka jazdy na koniu





Temat: jazda konna - w jakim wieku samodzielnie?
dziękuje za odpowiedzi!
Do tej pory nie zdarzył mi się poważny wypadek (6lat jazdy w klubie sportowym),
ale moje dwie znajome przez kilka miesięcy leczyły połamane kończyny i żebra.
Dlatego nie pozwoliłabym córce na jazdę nawet na lonży na nieodpowiednim koniu.
Zresztą nie chodzi o to by puścić Małą samą i niech się dzieje co chce, tylko
by jazda była świadoma i przynosiła frajdę. Marzy mi się stadnina, gdzie obie
znajdziemy coś dla siebie i bez obawy będę mogła jeździć,w trakcie gdy Mała
będzie mieć lekcje z instruktorem. Może znacie takie miejsce w okolicach
Tarnowa lub Krakowa? Albo rodzinne obozy, z nauką dla dzieci?

Mamo szefusia co myślisz o specjalnych kamizelkach chroniących kręgosłup?
Używasz je dla swojego synka? Tylko raz jeździłam w takiej kamizelce i
przyznam, ze była niewygodna: duszna i krępowała ruchy. Ale może warto ją
kupić ...pomimo wysokiej ceny?
pozdrawiam
Anka






Temat: wasz spektakularny upadek z konia
anima napisała:

> ja tak trochę nie na temat, ale coś mnie bardzo zadziwiło...
> czy dobrze zrozumiałam, że ludzie, których prowadziłeś, jeździli konno od
roku
> i dopiero podchodzili do galopu????
> dlaczego tak późno??
> ja po raz pierwszy galopowałam w terenie na trzeciej w życiu jeździe...
>
>
1. Źle się wyraziłem niebyłem prowadzącym tylko czołowym a to pewna różnica.
2. Co do galopu na trzeciej lekcji. Można galopowac również na pierwszej, ale
jaki to ma sens? Stajna w której jezdzę kładzie nacisk na technikę jazdy, i
genralnie prawie cały pierwszy rok jest jazda w kłusie + niewielkie przeszkody
dopiero gdy ludzi opanują te zagadnienia "Rotmistrz" przechodzi do wyższego
chodu.

Osobiście uważam że to jest właściwy sposób nauki, a nie jak często zdarza sie
w innych stajniach sadzają gościa na kobykę i puszczają go za innymi konikami w
teren, ale jaki to ma sens skoro ofiara losu nie ma pojęcia o dosiadzie, ręcę
łydce, równowadze i wielu innych rzeczach równie dobrze mógłby iść na karuzelę
i dosiąść drewnianego konia....

Pozdrowionka





Temat: Jazda konna. Gdzie w W-wie?
Jezdziłam w Stangrecie jesienią i nie polecam ze względu
na instruktorów,a dokładniej jednego instruktora i
jakies "instruktorki" które pewnie nawet nie mają
papierów.Tam się nie uczy tylko jezdzi.Ten jeden
instruktor czasami nadzoruje naraz trening skokowy i
jazdy rekreacyjne-chodzi od jednego miejsca do drugiego
co jest zupełnie bez sensu.szczególnie kiepsko jest w
weekendy kiedy jazdy są pod rząd i jest urwanie
głowy,ale jezdziłam tez w dzień powszedni kiedy byłam
tylko ja,moja początkująca mama (którą wciągnęłam "w
konie",tez nie była zbytnio zadowolona z nauki)i instr.
i tez nie zauważyłam żebym się czegos uczyła(a muszę się
jeszcze dużo nauczyć)na dodatek nie ma krytej hali,a nie
przepraszam jest,ale nadaje się najwyżej do wolnego
kłusiku,bo jest bardzo wąsko,o galopie nie ma co
marzyć.a wydaje mi się,że lepiej jezdzić tam gdzie jest
kryta ujeżdżalnia,nie ma kłopotu np.kiedy pada.
Oczywiscie nie wiem czy to co napisałam jest
aktualne,może są jacys nowi trenerzy.
I kto wie,może akurat by ci sie tam podobało.
Nie wiem jeszcze gdzie będę jezdzić..
W przyszły weekend jadę do znajomych i pojedziemy do
osrodka w Karolinie,k Minska Maz(byłam tam raz, ale nie
jezdziłam-dużo koni i super duza ujeżdżalnia)
Napisałas jeszcze o jakiejs stajni,ale o niej nie
słyszałam...
??



Temat: Jakie stajnie[warszawa]
mogę się jedynie wypowiedzieć co do stajni Legii - jeździ tam moja córka raz w
tygodniu; ja nazywam to "jazdą dla rozrywki" - dzieciaki wsiadają na konie,
chwila rozgrzewki, a potem pan mówi "a teraz galopujemy" i dzieci mają okazję
się wyhasać (konie też zresztą), nauka niemal zerowa, czasem pan krzyknie, że
coś jest nie tak, ale ogólnie nie nauczy się za wiele;

drugi raz w tygodniu jeździmy gdzie indziej, gdzie jest praca na koniu,
dziesiątki razy powtarzanie tego samego, galop na ląży (na razie) i prawdziwa
nauka

generalnie - odradzam Legię jeżeli chcesz się czegoś nauczyć




Temat: Czy są tu ludzie lubiący jazdę konną?
Czy są tu ludzie lubiący jazdę konną?
Często odwiedzam znajdujące się w okolicach Nowego Targu stadniny (Łopuszna,
Ludźmierz) i - szczególnie latem - spotykam tam wielu nowotarżan i mieszkańców
okolicznych wsi, uprawiających jazdę konną. Chciałbym więc namówić
odwiedzających to forum na dyskusję: podzielmy się wrażeniami ze stadnin,
wybierzmy najsympatyczniejszego konia i zastanówmy się, od którego roku życia
można zacząć uczyć dzieci jazdy konnej. Tematów można wymyśleć jeszcze wiele.
Na początek proponuję dyskusję o walorach stadnin: w Łopusznej są lepsze tereny
do konnych wypraw i do nauki, ale w Ludźmierzu są za to lepsi instruktorzy. Co
o tym - Szanowni Forumowicze - sądzicie?



Temat: Jazda Konna
Jazda Konna
Październik jest akurat przychylnym miesiącem pod względem pogodowym na dalszą
naukę w towarzystwie konia.Obecnie większość koni stoi w pensjonatach i te
lepsze posiadają halę ,wówczas nie ma problemu z jazdą w dni niesprzyjające
pogodowo ,no chyba ,że na hali pełne obłożenie.Co do dalszej edukacji w galopie
,to o tym decyduje Twój trener czy instruktor ,w końcu jak masz opanowany kłus
to nie widzę powodu abyś nie zaryzykowała "wiatru we włosach"



Temat: Informacja o zebraniu APP "RACJA"
100% racji. Strzemię i koń trochę się od siebie różnią. Jednakże logika (jako
nauka) stosuje rozumowanie "przez analogię" dla uprawdopodobnienia
wnioskowania. Nie prowadzi ono w pełni do PRAWDY a jedynie ją uprawdopodobnia.
Rozumowanie moje, więc,że jeżeli ma się strzemiona to nie po to by je zakładać
np. na kanarka, tylko na konia ma pewne odniesienie przez analogię. Ponieważ
powszechnie wiadomo, iż strzemiona służą do ułatwiana konnej jazdy, tedy należy
się spodziewać, że zostały użyte w odniesieniu do konia.
Słowniki są dobre..., ale nie na wszystko.
Nie ustosunkowałeś do meritum mojej wypowiedzi - bo nie musisz!
Zająłeś się "kleksem" na stronie mojej wypowiedzi - bo takie masz prawo!
Pozdrowienia.



Temat: jazda konna - w jakim wieku samodzielnie?
Popieram mamę_szefusia odnosnie początkow jazdy konnej dla dzieci.

A dwulatkę samodzielnie (?!) jedzącą konno - to chyba między bajki. A jesli to
prawda to -bez urazy - głupota opiekunow owej dwulatki nie zna granic.

Ja też jeżdzę konno (ale tylko rekreacyjnie) i chcialabym żeby moj syn załapał
bakcyla. Zabieram go do stajni, jest sadzany na konia i oprowadzany (pod
kontrolą dwoch osob!), głaszcze konie, daje z ręki wiązkę siana itp itd - ale
uważam że do nauki jako takiej jeszcze ma czas. Mlody ma niecale 4 lata.




Temat: Pytanko.
triss_merigold6 napisała:

> mogę dać parę praktycznych porad. Na pierwsze jazdy nie są potrzebne ekstra
> rzeczy, wystarczy dres (legginsy) i buty za kostkę bez obcasa (nie glany). Od
> biedy mogą być zwykłe trampki. Dobrze mieć własny toczek, stajnie wprawdzie
> wypożyczają ale takie toczki przechodnie są średnio higieniczne. Palcat małej
> długo nie będzie potrzebny.
> Zwróć uwagę jakie są konie, jeśli "po wyścigach" to darujcie sobie naukę w
tym
> miejscu, za niebezpieczne dla początkujących. Dobre dla dzieci są hucuły,
kuce
> fenlandzkie, koniki polskie tak sobie.
> Dobrze jeśli zajęcia poza samym siedzeniem w siodle obejmują też podstawy
> pielęgnacji konia (ale to też od wieku zależy bo trudno 6-7 latkowi kazać
> używać kopystki). Napisz jak poszło, miłej zabawy.:)
> Aha - na początek weź córę na pół godziny. I tak będzie ją boleć pupa i
mięśnie
>
> nóg...

Cześć.
Stokrotne dzięki za radę.
Córka ma 10 lat.Już parę razy jeździła na kucyku.Nic nie poradzę na to że pała
miłością do koni.A ponieważ tatuś za córeczką przepada, więc obiecał i słowa
dotrzymał, zapisując ją na szkółkę.Trochę ta przyjemność droga,ale czego sie
nie robi dla dziecka.
Chciałbym ją wysłać na obóz jeździecki lub jakąś kolonię.Czy przypadkiem nie
wiesz gdzie takie coś organizują dla początkujących dzieci?.Ten ośrodek w
którym córka będzie się uczyć, nie organizuje takich wyjazdów.
Dziękuję za rady i pozdrawiam.




Temat: wasz spektakularny upadek z konia
siren1 napisała:

> ja natomiast jestem zdania, że trzeba znaleźć złoty środek. jazda kłusem
przez
> rok, to dla mnie trochę długo (chyba,że są elementy galopu, o których Dakard
> nie wspomniał), a do tego moim zdaniem nauka skoków powinna lepiej się
odbywać
> w galopie, gdzie "hopka" o wysokości 50-60 cm jest praktycznie nieodczuwalna,
> niż w kłusie, gdzie przy takiej wysokości niedoświadczonego jeźdźca wyrzuca w
> siodła. ale galop na trzeciej jeździe w terenie zdecydowanie mi się nie
podoba.
>

Ja pierwszy raz galopowałam całkiem przypadkowo i skończyło się to bardzo
nieprzyjemnym upadkiem. Miałam wtedy chyba 10 lat i pierwszy raz siedziałam na
koniu, jakiś kompletnie pozbawiony wyobraźni instruktor po prostu puścił mnie
do zastępu. Dopiero po kilku latach trafiłam do normalnej szkółki, gdzie
jeżdziłam kilkanaście godzin na lonży, żeby zobaczyc jak to jest i czego sie
spodziewać. Później w zastepie ćwiczyliśmy w kłusie pełny dosiad i półsiad,
chyba tak z pół roku i wcale nie było nudno, bo przy okazji były różne fajne
ćwiczenia na równowagę i koordynację ruchów. Galopy zaczeliśmy dopiero, gdy
instruktor uznał, że się nie pozabijamy. Wydaje mi się, ze dokąd nie opanuje
się podstaw, galopy, zwłaszcza w terenie nie mają sensu, robi się same błędy,
które mogą zakończyć sie niezbyt szczęśliwie, a na pewno utrwali się złe
nawyki. Ja jeżdżę prawie osiem lat z niewielkimi przerwami, a ciągle nie mogę
się pozbyć niektórych, jak np. pochylanie się przy zagalopowaniu.



Temat: Pierwsze kroki.
Kalamburko!
Zgadzam się z moimi poprzednikami w całej rozciągłości. Od siebie dodam, że
najlepiej zaczynać jeżdzić w stajni nastawionej na początkujących!!!!
Wprawdzie wiele ośrodków reklamuje się, że prowadzi zajęcia z instruktorem
itp. ale nieliczne mają konie nastawione na wożenie ludzi, którzy stawiają
pierwsze kroki w tym fachu. To jest o tyle ważne, że w trakcie pierwszych jazd
nie panujesz nad swoimi ruchami i możesz przestraszyć się nagłej reakcji
konia. Rumaki, które nie są przyzwyczajone do chodzenia w kółko na lonży mogą
po pewnym czasie stawiać opór i wyrażać swój protest w czynny sposób.

Jeszcze jedno - nie popełniaj tego samego błędu co ja i zbyt wcześnie nie
traktuj, że już potrafisz jeździć konno. Z mojego doświadczenia wiem, że w
pierszym okresie nauki postep przychodzi bardzo szybko i łatwo uwierzyć, że
doskonale opanowało się ten sport. Dopiero później, najczęściej w terenie w
ekstremalnych przypadkach wychodzi brak doświadczenia. Ponieważ jazda konna to
nie tylko parę umiejętności dotyczących utrzymania się w siodle, ale nader
wszystko DOŚWIADCZENIE i wyrobienie odruchów bezwzględnych. A na to potrzeba
czasu ijeszcze raz czasu spędzonego na końskim grzbiecie.
Trzymam kciuki za Twoją cierpliwość, wytrzymałość oraz zacięcie. Będą one
bardzo potrzebne.
Pozdrawiam
damarina



Temat: Co się dzieje w Józefosławiu?
Stadnina jest na Działkowej między Wilanowską a Julianowską:
Klub Jeździecki Aldragho
Józefosław
ul. Działkowa 54
05-500 Piaseczno
tel. kom. 601 612 504, 661 823 009
www.aldragho.pl
Przy kościele są zajęcia muzyczne dla dzieci(chór)
i sportowe - popatrz sobie na link
www.swjozef.warszawa.opoka.org.pl/
Pensjonat dla koni, szkoła jazdy konnej dla dzieci i młodzieży, kryta
ujeżdzalnia, karuzela dla koni, czworobok konkursowy, place treningowe, padoki,
wykwalifikowana kadra instruktorska, indywidualne zajęcia gwarantujące wysoki
poziom nauki, zajęcia teoretyczne w grupach, przygotowanie do egzaminów na
Brązową Odznakę Jeździecką.




Temat: Szukam sprawdzonek rodzinki
hej! ja jestem au piar na Islandii. juz niedlugo wyjezdzam i szukam
kogos na moje miejsce. rodzinka jest jest spoko, bardzo sie zzylam z
nimi i szczerze ciezko mi jest wyjezdzac. Maja 18 miesiecznego
synka. od 8 do 12 jest w przedszkolu, po powrocie idzie spac i
wstaje ok 15 tak wiec opieka nad nim zaczyna sie wtedy. poza opieka
nad dzeckiem sprzatam, piore i czasem gotuje, ale ogolnie jest ok.
mieszkamy 15 min od miasta, moja rodzina profesjonalnie zajmuje sie
konmi, obok domu jest profesjonajlna stajnia i miejsce do jazdy
konnej, mozliwosc nauki ;) mile widziane prawo jazdy. rodzice bardzo
dobrze znaja angielski, w tv prawie wszystko jest w tym jezyku, tak
wiec jest mozliwosc podszkolenia. serdecznie polecam ta rodzine:)
pozdrawiam;)



Temat: Ile płacicie za godzinkę obijania pupy...?
Ja jeżdżę w Warszawie, w klubie jeździecim "Hubert" przy Jeziorku
Czerniakowskim. Za godzine nauki indywidualnej pod opieką instruktora płacę 55
zł. Jazdy grupowe (do 8 koni) kosztują ok.30 zł za godzinę - niestety ze
względów pracowych nie mogę się dopasować czasowo do tych grup :-( Ale
Bynajmniej nie narzekam - mam fantastycznego instruktora i z niecierpliwością
czekam na każdą jazdę :-))))))

Ola



Temat: konno - gdzie na wybrzeżu?
Witam.
Bardzo polecam stadnine koni w Boboliczkach, ok 30 km od Koszalina. Wiem, że to
nie te rejony co Cie interesują ale może zmienia Ci się plany i przyjedziesz
TUTAJ.
Stadnina jest naprawde warta tego. Ostatnio byłem na swojej pierwszej lekcji
i ... cos cieżko mi się siada ;) A tak na poważnie to fantastyczna sprawa.
Godzina nauki 30zł i to nie przez jakiegos "rolnika" tylko naprawde osobę która
do tego poważnie podchodzi i ma kwalifikacje. Maly przyklad: moja 1 jazda tylko
0,5 godz. ponieważ prowadzacy powiedzial, że jak na pierwszy raz to mi w
zupełności wystarczy (tak więc widac, że chcą czegos nauczyc a nie tylko
wyciągnąć jak najwięcej kasy). Stadnina: kilkanaście koni (dobierane do
umiejętności), kilka pokoji (niestety cen nie znam, ale o stand.lux) miejsce na
grilla (ba, na impreze przy super grilu- ruszt, wędzarnia , zadaszone miejsce
na ok 30 osob), własne jeziorko.
Jak byś by zainteresowany to napisz mi maila dam Ci nr kontaktowy. Mój mail:
husy2@interia.pl

Pozdrawiam
Maciej



Temat: Pytanko.
Ja co prawda nie z Krakowa ale..:)
mogę dać parę praktycznych porad. Na pierwsze jazdy nie są potrzebne ekstra
rzeczy, wystarczy dres (legginsy) i buty za kostkę bez obcasa (nie glany). Od
biedy mogą być zwykłe trampki. Dobrze mieć własny toczek, stajnie wprawdzie
wypożyczają ale takie toczki przechodnie są średnio higieniczne. Palcat małej
długo nie będzie potrzebny.
Zwróć uwagę jakie są konie, jeśli "po wyścigach" to darujcie sobie naukę w tym
miejscu, za niebezpieczne dla początkujących. Dobre dla dzieci są hucuły, kuce
fenlandzkie, koniki polskie tak sobie.
Dobrze jeśli zajęcia poza samym siedzeniem w siodle obejmują też podstawy
pielęgnacji konia (ale to też od wieku zależy bo trudno 6-7 latkowi kazać
używać kopystki). Napisz jak poszło, miłej zabawy.:)
Aha - na początek weź córę na pół godziny. I tak będzie ją boleć pupa i mięśnie
nóg...



Temat: POCZUJMY MOC LISTOPADOWEJ NOCY:))) cz II
Bebell - na koniu czulam sie swietnie. tak fajnie trzeslo. i to niby nie byla
zadna jazda tylko spacer w kolko ale chyba sie zdecyduje na nauke. szczegolnie
ze u mnie na tarchominie jest stadnina ) tak mi sie spodobalo...
zbieram magnesy (mam fiola na tym punkcie) i lubie kubki. kurcze dwa lata temu
oddalam pokazna kolekcje kart tel z izraela ( ale poszukam w piwnicy moze cos
mi sie ostalo (pamietam ze sobie cos zostawialam) jak znajde to sa twoje




Temat: Marcin Wojciechowski najważniejszy na świecie?
dla mnie Wojciechowski to najwiekszy "blablacz"
Nie potrafi sie zachowac z umiarem (trzymac jezyk za zebami), przy ciekawych
osobowosciach. Wychodzi z zalozenia ze "sila" tkwi w blablaniu. Jak zablabla
kogos to znaczy ze mna racje. Poniewaz ma zdolnosci jezykowe, a o wiele
mniej "umyslowych" zawsze mu sie wydaje wiecej niz go stac. Facio chyba byl
wychowywany bez ojca, z dominujaca matka (takie robi wrazenie).
Nie lubi (prawdopodobnie tego co jego mamusia) - np fizyki, wogole nauk
scislych, owocow morza, baraniny (napewno cebula, czosnek tez dla niego nie
jest "trendy"). Taki facio boi sie napewno pajakow, ruchu ulicznego, szybkiej
jazdy samochodem itp.
Teraz slucham jego audycji o zwierzetach - zagiety w koncu przez pania doktor -
po kilku ze swej strony prowokacjach / ironiach - ZACHICHOTAL jak panienka w
knajpie w odpowiedzi.
Ma inteligencje emocjonalna i stad potrafi "przejsc" przez rozmowe z kazdym,
jest to zwlaszcza uzyteczne dla jego szefow - jak sadze, stad go (dla mnie to
pedzio) trzymaja (poza tym ma wyczucie jak robic w konia w rozmowach przez
telefon, jak czegos ON-Wielki Pan - nie rozumie to jest to dla wszyskich malo
wazne)...Facio jest bardzo malo oczytany, a takimi sa ludzie polegajacy
wylacznie na swych zdolnosciach jezykowych. Niestety.




Temat: lista obecności :)
jestem + koleżeńska gleba
Wczoraj po południu pojechałem z kolegą na "nauki". Wziął XJ i w drogę. Jeździł
na ostatnim osiedlu w-Wa. Pustkowie, spokój, cisza. Przez dwie godziny
przejechały trzy, czy cztery samochody. Jeździł w tę i z powrotem
kilkusetmetrowego odcinka. Słyszałem, jak zaczyna używać wyższych obrotów i
coraz wyższych biegów...no i zacząłem się trochę martwić. Jednak niepotrzebnie.
Pojeździł kilkanaście minut, podjechał do mnie i na stojąco...wyglebił :)
Kwestia wprawy. Chciał postawić konia na bocznej podstawce na pochyłości.
Powiem Wam, że wiedziałem, czy raczej byłem przekonany, że go położy. Nie w tym
konkretnym momencie, ale w ogóle podczas tych prób. Ma skończony kurs, ale
widać szkolne motocykle nijak mają się (ciężarem) do normalnych. Powinni uczyć
ludzi na jakichś GLach XVZ czy Afrykach :) W każdym razie miał później kiepskie
samopoczucie. Znam to, bo niedawno położyłbym koleżance CB500 gdyby nie kolega
stojący po drugiej stronie. Ale to nie była moja wina...pośrednio. W sumie
moja, ale... Pokazywałem jej, jak zestawić z centralki stojąc obok motocykla.
Zapomniałem złożyć bocznej podstawki i to był błąd. Konik zeskoczyłz centralki,
zawieszenie się ugięło i całość odbiła się od wyprostowanej bocznej podstawki.
Konik momentalnie fiknął na drugą stronę. Na szczęście został złapany.

Powiedzcie mi...czy dajecie się "przejechać" komukolwiek? Ja na razie tylko
dwum dobrym kolegom. Nawet bardzo dobrym. Wiedziałem, że się przewróci. Miałem
tylko nadzieję, że nie w czasie jazdy :) Ehh....życie.

michał



Temat: Coś więcej o sobie...- duplikat
saluti 03.08.2004 09:42
Od niedawna znalazlam to forum i bardzo milo to wejsc. Urodzilam sie w
Warszawie i zostalam do 19 roku. Potem przyjazd do Szwajcari gdzie siedzialam
przez 13 lat spedzonych na nauce jezyka i zdobyciu zawodu. Od 8 lat mieszkam we
Francji i pracuje w Genewie w handlu zagranicznym. Maz 1/2 Francuz 1/2
Szwajcar. Dwoje malych dzieci, 2 boksery, tchorzofredka, 2 konie i kucyk.
Hobby: jezyki, ksiazki, jazda konna i ogrodnictwo. Mieszkam na wsi przy samym
lesie i przez lornetke obserwuje lisy i sarny. Wieczorem gdy pada deszcz do
lasu raczej nie wchodze bo mozna sie natknac na dziki. Przydarzylo mi sie to
raz i zwiewalam ile sil, psy za mna, nie udawaly bohaterow.




Temat: 50 km na godzinę: ograniczenie obowiązuje od 1 ...
Dobrze że jesteś somokrytyczny bo nie muszę Cię już odpowiednio nazywać a
ponieważ jestem cywilizowanym kierowcą to powiem Ci tak: po co budować
autostrady, obwodnice, stacje paliw (ekologiczne), itd. Lepiej zlikwidować
transport, wprowadzić transport zwierzęcy (konie, muły, krowy, byki itp.)
jeszcze im tez wprowadzić ograniczenia (np. podpaski-pampersy by nie brudziły).
Zlikwidować ubezpieczenia, a za powstałe szkody zobowiązać do ich likwidacji
winnych ich powstania. To by była cywilizacja !!! No i z takich durnot Polska
słynie. A gdyby tak jak gdzie indziej wybudować drogi do szybkiej komunikacji,
bezkolizyjne węzły komunikacyjne, bezpieczne przejścia dla pieszych? Kto by
wtedy ryzykował szybką jazdę na ograniczeniu? Komu zależałby na łamaniu
przepisów? No jeszcze jedno, zamiast nauki jazdu po placu może wreszcie zacząć
uczyć jeździć, zasad ruchu, kultury na drodze itp? No ale cóż do Słubic 250 km
jadę 4 godz.(w myśl przepisów byłoby to jakieś 5 do 6 godz.) a do Karlsrue 800
km jadę 8 godz.
A już Hitler wiedział że dobra komunikacja to dobry rozwój gospodarczy i
wygrana wojna . . .



Temat: taka sobie historyjka bez happy endu
Zmien jak najszybiej stanie/ujezdzalnie, w ktorej jezdzisz. To na prawde nie
jest profesjonalne traktowanie - nie zapomnij, ze Ty im placisz za nauke, i
rowniez z Twoich pieniedzy placona jest ich pensja. Niestety, snobizm jest
powszechny w swiecie koniarzy, ale moze bedziesz miala szczescie i trafisz do
stajni, gdzie wszyscy traktowani sa z respektem, nie tylko bogaci wlasciciele
prywatnych koni.
Nie zapomnij, ze jezeli kazda jazda bedzie Ci sie kojarzyc z frustracja i
ponizeniem, to wkrotce bedziesz miala po prostu dosyc i przestaniesz jezdzic. A
to taki piekny sport.

Powodzenia

Ebo



Temat: W Rosji będzie nowe święto na pamiątkę wygnania...
Przykro mi bardzo iz twoja wizja swiata legla w gruzach ,ale taka jest prawda ,
oczywiscie armia Polska ktora ruszyla na Moskwe byla wieksza ,tyle ze
zatrzymala sie na rozkaz krola aby odbic Smolensk i utknela na trzy lata , a
Hetman Zolkiewski ruszyl na moskwe z okolo 4000 tysiacami w przewazajacej
wiekszosci byla to jazda (tacy ludzie na koniach jakbys nie wiedzial ) ludzi i
w bitwie pod Kluszynem rozbil 46.000 wojska moskiewsko-szwedzkie w puch i pyl .
Moskale po tej klesce tak bardzo przestraszyli sie "potegi" Polskiego hetmana
ze sami oddali swojego cara w niewole i na wladce wybrali syna polskiego
krola ,ktory mial wtedy lat bodajze 15 . Cel jaki przyswiecal Zolkiewskiemu byl
prosty podporzadkowac panstwo moskiewskie i razem uderzyc na imperium
Tureckie . radzilbym sie bardziej przykladac do nauki historii bo jest z czego
byc dumnym ... kraj w ktorym teraz zyjemy byl nie tak dawno jednym z
najpotezniejszych panstw na swiecie.



Temat: jazda konna na Mazurach
jazda konna na Mazurach
Witam,możecie polecić dobre miejsce na Mazurach,gdzie byłaby
stadnina koni i możliwość dalszej nauki jazdy konnej pod okiem
instruktora?Cjhciałabym połączyć wakacje nad pięknymi jeziorami z
doskonalenim jazdy.



Temat: wasz spektakularny upadek z konia
na trzeciej jeździe teren i galop? rzeczywiście tempo nauki niesamowite. czy
nie korzystaliście czasami z poradnika "Nauka jazdy konnej w weekend"? tam w
piątek po południu poznaje się jak koń wygląda, a w niedzielę są skoki :)))



Temat: Stadniny koni w okolicach Słupska
Stadniny koni w okolicach Słupska
Mam pytanie: czy w Słupsku lub jego okolicach są jakieś stadniny koni, w
których można zacząć naukę jazdy konnej?



Temat: praca za jazdy
praca za jazdy
Szukam wakacyjnej pracy w zamian za naukę jazdy i nocleg. Miejscowość
nieważna. Liczy się atmosfera i obecność koni oczywiście. Mam małe
doświadczenie, ale szybko i chętnie się uczę. Po więcej informacji zapraszam
na maila.



Temat: stadnina koni
stadnina koni
Witam.
Czy w okolicach Poznania, ktoś z forumowiczów mógłby polecić stadninę koni.
Chodzi mi nie tylko o naukę jazdy konnej, ale też o nocleg, coś w stylu
weekendu argoturystycznego.
Pozdrawiam
ewkam



Temat: jazda konna - w jakim wieku samodzielnie?
Moja córcia ma niecałe 6 lat i w tym roku zaczęła naukę jazdy konnej ( w
szkółce, jazda na ląży + ćwiczenia). Uważam, że to dobry wiek. Idzie jej
świetnie, pokochała konie. Pozdrawiam



Temat: konie w wawie
konie w wawie
czy jest w Warszawie jakaś stadnina koni, czy można się gdzieś zapisać na
naukę jazdy? czy tylko są takie miejsca poza wawa a jak tak to gdzie
najbliżej, prosze o jakieś info



Temat: Gdzie w Toruniu są konie?
Gdzie w Toruniu są konie?
Dokładniej chodzi mi o to, gdzie w Toruniu lub okolicach najkorzystniej jest
zapisać się na naukę jazdy konnej.
Czy ktoś ma w tym względzie jakieś doświadczenia?




Temat: Jaka i za ile instalacja do clio3 1.2 75 koni?
Jaka i za ile instalacja do clio3 1.2 75 koni?
Auto będzie jeździło na nauce jazdy wiec przydało by się zaoszczędzić na
paliwie:-)czy ten silnik dobrze współpracuje z gazem?
pozdrawiam



Temat: od jakiego wieku jazda konna
Moja córka uwielbia konie i pytalam ostatnio w klubie kolo mnie od jakiego
wieku przyjmuja dzieci. Nauke jazdy na kucykach moga rozpoczac juz
szescioletnie dzieci. Zalezy to tez od wewnetrznych ustalen danego klubu
jezdzieckiego.



Temat: gdzie na konie w Dębicy i w poblizu/?
gdzie na konie w Dębicy i w poblizu/?
jakie sa ceny i gdzie najlepiej zaczac nauke jazdy konnej?



Temat: W damskim siodle
jezeli ktos jest zainteresowany jazda i nauką w damskim siodle to napiszcie.
znam osobe ktora udziela prywatnych lekcji. rowniez na koniu "ucznia".
pozdrawiam




Temat: jezdziectwo w trojmiescie
na granicy Żabianki i Sopotu Wyscigi jest stadnina koni i napewno jest
prowadzona nauka jazdy konno. Zycze powodzenia.



Temat: Cztery kobiety walczą o trzy konie
Bylam raz w TRybulowie z coreczka wtedy 12 lat,ktora po wkacjach chciala
kontynuowac jazdy.Bylo makbrycznie!Bloto,brudno,zadnej nauki nawet manezu,kon
jakis chory.Bylo to kilka lat temu,ale wiecej nie poszlysmy!



Temat: KONIE
Ja jestem instruktorem jazdy konnej i hipoterapii (rehabilitacji poprzez jazdę
konną). Uczyłam tez dzieci jazdy konnej na kucach (koń do 148 cm w kłębie) i
pracowałam jako hipoterapeuta.

W miejscu gdzie uczyłam jeździć było ograniczenie wieku od 2,5 lat. Młodszych
dzieci nie przyjmowalismy na jazdy. Te najmłodsze maluchy jeździły albo na
szetlandach (kuce malutkie, około 1 m w kłębie) albo na większym kucu razem ze
mną (siedziałam za dzieckiem) - zależało to od równowagi malca.
Dzieci do 7 roku życia nie mogły jeździć samodzielnie - nawet jeśli trzymały
wodze w ręku to ja trzymałam konia na lonży lub uwiązie (tak na wszelki
wypadek). Dodam, że kuce były starannie i specjalnie przygotowane dla dzieci -
szkolenie jednego konia trwało przynajmniej pół roku zanim wsiadło na niego
dziecko.

W miejscu gdzie pracowałam jako hipoterapeuta przyjmowalismy nawet maluchy
jednoroczne na rehabilitację. Ale zawsze asekurowaliśmy dziecko z góry
(terapeuta siadał na koń i trzymał dziecko przed sobą) i takie maluchy nie
siadały na koniu okrakiem (bo nie potrafiły odwieść nóżek tak szeroko) chybą,
że na chwilę na szyi konia.

Chętnie odpowiem na wszystkie pytania szczegółowe związane z jazdą konną dla
dzieci, bo uwielbiałam tę pracę.

Pozdrawiam
Ola mama Jasia

PS. Jeszcze dla ścisłości troszkę o nazewnictwie "końskim":

Stadnina - to miejsce, gdzie powadzi się hodowlę (rozród) koni

Ośrodek/klub jeździecki - to miejsce gdzie oferuje się naukę jazdy konnej

Koniarzy razi trochę używanie nazwy stadnina dla ośrodków prowadzacych naukę
jazdy konnej.



Temat: Pensjonat ,,Pod Kogutem" Wrzosowo- ostrzeżenie!!!
Pensjonat ,,Pod Kogutem" Wrzosowo- ostrzeżenie!!!
Pensjonat"Pod Kogutem" na stronie internetowej prezentował się obiecująco.
Już po przyjeździe okzało się, że wynajęty pokój okazał się ponurą i ciemną
klitką. W związku z czym wynajęliśmy apartament, który był niczym więcej jak
dwoma pokojami połączonymi aneksem kuchennym aczkolwiek bez możliwości
gotowania, gdyż nie posiadał kuchenki oraz bardzo małą łazienką. Cena tego
pseudoapartamentu wynosiła poza sezonem 110 zł za dobę, przy czym nie
obejmowała ona:(ogrzewania, żelazka, suszarki do włosów).
Właściciele zażyczyli sobie uiszczenie opłaty z góry.
Na miejscu można zjeść posiłki:śniadania i obiad aczkolwiek przestrzegam, że
cena dwóch posiłków dla dwóch osób jest raczej wygórowana i wynosi 70zł za
dzień. Nic bardziej błędnego nad myślenie, że mimo dodatkowej opłaty, pies
będzie mile widziany. Naszym głównym celem była nauka jazdy
konnej.Właścicielka obiecywała chętne i wypoczęte konie wraz z instruktorką
niezależnie od pory dnia. Na miejscu okazało się, że konno mozna jeździć
najwcześniej o godzinie 15 i z dwudziestu obiecywanych koni dostępne były
trzy w tym klacz w ciąży. Koszt godzinnej nauki jazdy konnej wynosił 30 zł
dla porównania w Szczecinie 20zł a jazda w terenie 50zł w Szczecinie 30zł,
bez możliwości negocjacji ceny w przypadku większej ilości godzin. Oprócz
jazdy konnej można było skorzystać z roweru za dodatkową opłatą 15 zł za
dzień lub rozpalić ognisko za 20 zł.Spędziliśmy tam niewiele ponad 24
godziny, zjedliśmy 2 obiady i skorzystaliśmy z jazdy konnej, płacąc za to 600
zł. Poczuliśmy się obdarci ze skóry jak wielbłąd jeszcze jeden nieszczęśliwy
przypadkowy mieszkaniec pensjonatu "Pod Kogutem"
Tuż przed wyjazdem ośmieliliśmy się wyrazić kilka słów krytyki pod adresem
właścicieli na co usłyszeliśmymy, że mamy tutaj więcej nie wracać, nie
potrzebnie bo i tak nie zamierzaliśmy.



Temat: szkółki - Poznań
No nie wiem, czy na Rancho można się nauczyć jeździć. Mnie tam tak wspaniale
uczyli, że przez pół roku jeździłam na lonży (raz w tygodniu) i prawie na
każdych zajęciach spadałam, bo konie się bez przerwy płoszyły albo brykały. Jak
już w końcu spuścili mnie z lonży, to się strasznie bałam (czego???), bo jak
już człowieka przyzwyczają, to potem trudno jeździć samemu. Pan Jurek jest
bardzo niemiły: wielokrotnie na mnie krzyczał z błahych powodów (może dlatego,
że byłam wtedy 11 letnim knajdrem, którego krzyczenie nie uraził). Raz zdarzyło
mi się, że (co prawda nie pan Jurek, ale Grzegorz) uderzył mojego konia
palcatem po zadzie, dlatego, że chciałam zmienić kierunek jazdy na zakręcie, a
nie na prostej (gdzie się znajdowałam, jak była komenda zmienić kierunek), mój
koń zaczął strzelać barany, spadłam, popłakałam się, a pan Jurek zaczął kolejny
raz na mnie krzyczeć, że mam natychmiast wsiadać na tego konia... Moja nauka
nie posuwała się za bardzo do przodu, bo nikt się tym tam za bardzo nie
przejmował. To wszystko działo się ok. 5 lat temu i musiało mną dosyć
wstrząsnąć, skoro pamiętam ze szczegółami.
Dodam jeszcze, że mojego kolegę, który zaczynał jeździć ze mną wsadzono tam na
szalejącego konia i złamał sobie rękę, po czym do dzisiaj nie wsiadł na konia.

Mam nadzieję, że zmieniło się tam na lepsze, skoro polecasz tę stajnię

Ja polecam: "Lajkonik" na ulicy Mateckiego (na tyłach os. Marysieński, przy
torach)
Znajdują się tam co prawda same koniki polskie (jeden wielkopolski, ale do
woltyżerki), ale właścicielka jest bardzo sympatyczna, poza tym większość jazd
(zdecydowana) odbywa się w terenie. A na ląży ma się tam ok 3,4 lekcji. Poza
tym pani Ewa uczy zupełnie nietypowych rzeczy, jak zaplatanie warkoczyków
(końmi w parach), zsiadanie i wsiadanie na konia w biegu, można próbować jazdy
po damsku, a poza tym nauczyć się jazdy na oklep lub w pasie woltyżerskim.
Można też pomagać w prowadzeniu zajęć dla dzieci lub w hipoterapii.

Pozdrawiam
Fioletka




Temat: KONIE
Witaj,
Widać co ortopeda to inne zdanie. Kiedy byłam u ortopedy z moją córką (wtedy 4
lata) i spytałam o jazdę konną (też słyszałam różne zdania na ten temat)
usłyszałam, że po basenie jest to najodpowiedniejszy sport dla dziecka. I w
zasadzie obserwując moje dzieci (2 lata i 5 lat) mogę się z tym zgodzić.
oczywiście podstawą jest spokojny, dobrze ułożony koń, który jest
przyzwyczajony do takich nietypowych jeźdźców. Jazda konna to sport poruszający
ok. 90 % mięśni (proponuję wsiąść i po godzinie już bedziesz wiedziała, które z
mięśni dostały sporą lekcję ), oprócz tego uczy zachowania równowagi i co
najważniejsze dziecko obcując z koniem uczy się, że on też czuje, niektóre
rzeczy lubi inne nie, po prostu koń wychowuje dziecko. Moje dzieciaki jeżdżą
jak tylko nauczyły się chodzić. Na początku były to krótkie, ale regularne
przejaźdźki (koń prowadzony przez instruktora na uwiązie, mama trzymała dziecko
za nóżkę i w pasie), potem dzieci już siedziały samodzielnie i powolutku
wykonywały różne ćwiczenia (zrób pa, pa mamusi, pokaż jaki jesteś duży,
pogłaszcz konika po szyi, a teraz poklep po zadzie, najpierw jedną rączką,
potem drugą). Kiedy było widać, że maluch się już absolutnie nie boi powolutku
próbowaliśmy kłusować. Najpierw dosłownie parę kroków (koń nadal na uwiązie),
potem już na ląży i troszkę dłużej. Kiedy córka miała 4 lata zaczęła naukę
anglezowania (na początku wychodziło jej co dwa takty ). W tej chwili umie
już anglezować na ląży i kłusuje samodzielnie (na razie jest tak przejęta
samodzielnym kłuse, że zapomina jak się anglezuje , ale myślę, że to
chwilowe. Synek jest na etapie sam siedzi i na chwilkę puszcza siodło, żeby
zrobić pa, pa . Naprawdę z czystym sercem mogę polecić ten sport zdrowym
dzieciom (chore za zgodą lekarza). To doskonała nauka nie tylko jazdy jako
takiej, ale i obcowania ze zwierzęciem!



Temat: Jazda konna w ogóle i w Krakowie
Gość portalu: kalamburka napisał(a):

> Chciałabym zacząć naukę jazdy konnej. Mieszkam w Krakowie i chętnie
> przeczytałabym sprawdzone opinie na temat tutejszych stadnin. Która jest
> najlepsza? Czy macie jakieś sugestie? A czy ktoś z Was mógłby mi poradzić w
> takich praktycznych sprawach: na co zwrócić uwagę, jak się przygotować na
> pierwszą jazdę. A może napiszecie też coś o predyspozycjach jakie musi mieć
> jeżdżący konno. Może w ogóle nie powinnam sie za to zabierać. Proszę opiszcie
> jak wyglądają pierwsze jazdy i tak dalej. Nie mam nikogo znajomego kto jeździ
> konno i trochę się obawiam tych początków.

No to już masz znajomych :-)
Nie znam stajni w Krakowie, ale mogę Ci poradzić jak ocenić te które będziesz
oglądać. Zobacz sobie jakie konie mają. Czy kiedy podchodzisz do boksy, czy
odwracają się do Ciebie z zainteresowaniem, czy stoją jakby znieczulone na
otaczający je świat, a może nawet próbują gryźć, lub odwracają się zadkiem w
pozycji do kopniaka. Jesli są znieczulone, to znaczy, że są przemęczone. Jeśli
agresywne, to moga być źle traktowane, a na pewno, możesz, zwłascza jako
początkująca mieć problemy.
Zobacz, czy ściółkę mają suchą Popatrz jak prowadzone są jazdy, czy instruktor
non-stop koryguje błędy jeźdźców, czy krzyczy, czy jest spokojny. Jednym słowem
czy forma prowadzenia jazd odpowiada Ci. To na początek.
Dobrze jeśli przed jazdą możesz sama przygotować konia (oczywiście na początku
ktoś musi Ci pomagać, wytłumaczyć co i jak). To pozwoli Ci lepeij poznać te
zwierzaki.
Nie przejmuj się predyspozycjami. Spróbuj, wtedy sama ocenisz czy jeźdxiectwo
Ci odpowiada.




Temat: Komunia po najmniejszej linii oporu-czy to grzech?
Wtrącę jeszcze ociupinkę. To jest chore. Komunie na pokaz, im ktoś mniej zamożny
to dziecko, a jakże, zamiast w albie idzie do komunii w super strojnej sukience
albo w jasnym garniturku. (!!???) - to tak z autopsji, co oczy widzą. Acha, i
komunijne weselicho jak się potrzy, bo przecież im więcej gości tym lepiej się
zwróci. Ale każdy sobie rzepkę ...
A propos kucyków , to chyba gdzieś w zeszłym roku czytałam, ale że nie dotyczyło
to bokiem puściłam. A jakże komputery dostają wszyscy, kucyk to luksus, a
najlepiej do wieżowca!
A propos nauki jazdy, albo ogólnie kontaktu z końmi, to olejcie kucyki, głupie i
wredne. Moje dzieci 8,10 lat co sobotę jadą na własne życzenie do stadniny i tam
przez kilka (nawet do 6-8godz.) czyszczą konie. Ostatni hit - czyszczą źrebaki,
potrafią już w strzałkę wyczyścić im kopyta, bo nikt tego nie chce robić więc
wszystkie są dla nich. Potem po pół godziny jeżdżą, najpierw za jazdę płaciliśmy
100%, teraz mamy darowaną małą część kwoty należnej, bo przecież chłopaki
zarobiły przy koniach. Dodam, że wśród wczystkich zajęć ( języki, basen), te są
wyczekiwane przez cały tydzień i nie ma mowy o opuszceniu sobotniej wizyty u
koni. Polecam. Pozdrawiam wszystkich, których kucyki stoją
zapomniane gdzieś przy windzie w wieżowcu. Dając prezent należy pomiętać że
powinien być on dla dziecka radością, również w późniejszym użytkowaniu. Albo
decydując się na taki prezent trzeba wziąć na siebie odpowiedzialność za
rozbudzenie pasji oraz mądre wspieranie dziecka w chwilach różnych od euforii.
No, co innego operacje plastyczne dla 9-latka z okazji komunii... ale to już
inny temat. Cieszę się, że od zawsze nie zależało mi na tym co powiedzą ludzie,
bo im mniej widzą i wiedzą, tym mniej powiedzą.
Mój kumunista idzie do komunii 14 maja, w albie po bracie. O prezentach nie
myślę. Mały co tydzień zdaje po lekcjach modlitwy (ma ich całą kartkę, kolejka
jest długa, bo siostra pyta tylko 1 godz. 1 raz w tygodniu, bo nie ma czasu).
Będę uczestniczyła w przybraniu kościoła i tych wszystkich towarzyszących
rzeczach, bo mój młodszy synek tylko raz w swoim życiu będzie przystępował do I
komunii Św. i zapamięta na całe swoje życie tę chwlię i całą otoczkę tak jak ja
z mężem go do tego przygotujemy. Ze starszym synkiem udało się! Pamiętajcie,
dzieci widzą świat oczyma rodziców. I jest duże prawdopodobieństwo, że w swoim
późniejszym życiu będą postępować podobnie. I na zupełny koniec, już dawno
przestałam się przejmować tym, co powie rodzina. Sorki, wodzu Manitu!



Temat: Jaki motor dla poczatkujacego??
Czołem!
Znamy się z Hiszpanem już kilka ładnych lat i na motocyklach jeździmy już dosyć
długo (ja ponad 14 lat. Obecnie na VTR1000F). Zawsze preferowałem rozsądek przy
poruszaniu się moto. Jestem tak jak Hiszpan zwolennikiem przesiadania się
stopniowego. Powody? Motocykl o mniejszej mocy znacznie chętniej wybacza błędy
początkującego kierowcy. Nikt nie wmówi mi, że najrozsądniejszy początkujący
kierowca nie popełnia błędów. Myślisz że 95konny Fazer wybaczy uślizg tyłu na
mokrej nawierzchni? Widziałem jednego co tak myślał i na początek kupił sobie
takiego konika. A tak! Zrobił nim spokojnie 500 km Do pierwszego deszczu. (nie
był to narwany idiota) Po prostu ta maszyna wymaga znacznie więcej niż taki
GS500. Znacznie szybciej trzeba rozpoznawać i reagować na ewentualne
niepożądane reakcje konika. GS dałby mu znacznie więcej czasu na reakcję,
kontrę, złapanie przyczepności. A Fazer? Ot ryknął do 12000 i już był na
glebie. Nie mówie że nie można było tego wyprowadzić! Po prostu należało
zareagować błyskawicznie, odruchowo, instynktownie. A przepraszam gdzie twoim
zdaniem początkujący się tego nauczy? Na blisko 100 konnym potworku? Chyba
żartujesz. Wspomniał ci kiedyś jakikolwiek instruktor nauki jazdy o zjawisku
Shimmy?? No bo widzisz mi też nie wspomniał. Dziękowałem Bogu że jak
przesiadłem się na Bandytę (a to przecież tylko 80KM) miałem już nieco w kołach
bo trzepało mnie przez 30 metrów uratowało mnie zablokowanie łokci. To był
odruch wyuczony na słabszych koniach. Nie chce myśleć co by było gdyby dostał
czegoś takiego ktoś co zrobił np. 1000km Rozsądek go nie uratuje a pojawiająca
się znikąd ukośna nierówność wywali przez kierownicę (tak zwykle kończy się
nieopanowanie shimmy). Nie mówie że nie masz we wszystkim racji, rozsądek i
zdrowe myślenie przede wszystkim ale to nie zastąpi doświadczenia zwłaszcza
nabranego na mniej mocnych i lżejszych motocyklach one dadzą szansę wyrobić
sobie prawidłowe odruchy i zachowania. Są po prostu bardziej przewidywalne.
Lepiej zmienić w ciągu 3 lat 3 konie niż na jednym się przejechać. A co do
tematu to mój typ na początek to XJ600.

Mikoch




Temat: Mam zadanie domowe. Pomozecie?
Mam zadanie domowe. Pomozecie?
Zadanie oczywiscie na 'wczoraj'...
Powstaje cos takiego jak dziennik grupowy w klasie Jagody. Mam na kartce A4
opisac jej zainteresowania, hobby itp. Wkleic zdjecia.
Zdjecia mam i takie mniej wiecej opisy tez tylko problem z tlumaczeniem.
Jest weekend i nie chce nikomu spadac nagle na kark a wczesniej sie nie
umowilam (typowe).
Pomozecie?

1 Czesc! Nazywam sie Jagoda X. Mam prawie piec lat.
Urodzilam sie w Polsce, w Gdansku.
Mieszkam z mama Ewa, tata Nikodemem i siostra patrycja (3 latnia) przy (nazwa
ulicy).
Tata pracuje na Uniwersytecie. Jest chemikiem.
Mama opiekuje sie nami.

2 Lubie podrozowac z rodzicami i siostra.
Czesto jezdzimy do Polski odwiedzic rodzine i przyjaciol.
Taty pasja jest zeglowanie. Mi tez sie podobalo.
- tu na jachcie X (imie babci) w Niemczech,
- w Londynie,
- w Paryzu,

3 Lubie uczyc i bawic sie z dziecmi w szkole. Chodze tez na mini teatr, balet
i wlasnie zaczelam na nauke plywania.

4 Lubie zwierzeta dziadkow: psa i koty.
Jestem alergikiem i na razie nie moge miec swojego zwierzaka, mimo, ze tego
bardzo pragne.

5 (zdjecie Jagi na koniku)- Bardzo mi sie podobala jazda na koniu!

6 Lubie bawic sie w domu, ogrodzie czy basenie z Patrycja.
Najbardziej lubie czytac, rysowac, grac na instrumentach, przebierac sie i
malowac.

7 Podczas Swiat (Bozego Narodzenia) mialam razem z siostra chrzest katolicki.

8 Lubie jesc tradycyjne jedzenie polskie: zupy, ziemniaki, miesa, warzywa.
Wloskie: spagetti, makaroni i pizze.
Holenderskie: frytki, frikandele, pofertjes (?- male nalesniczki) i chleb z
posypka (hagel ?).
Nie lubie pieczarek.

9 Wlasnie zgubilam/wypadly mi dwa zeby!

10 Bardzo lubie dzieci w klasie i moje dwie panie nauczycielki: X i Y!

Tekst nie jest skaplikowany i mozna dowolnie podejsc do tlumaczenia. Moje
sily znacznie przerasta, niestety...

Bylabym wdzieczna! :-)




Temat: taka sobie historyjka bez happy endu
taka sobie historyjka bez happy endu
Jeżdżę konno od paru lat, miałam dłuższe przerwy. Chodzi o to, że jak widzę
dziewczyny jeżdżące na własnych koniach, wiecie - piękne lśniące
wypielęgnowane konie, siodła, buty wysokiej jakości. Trenerka krzyczy do
nich jakieś niezrozumiałe dla mnie komendy, galopy, ćwiczenia, później
zawody, jakieś ewentualne sukcesy, cały ten jeździecki światek,
koleżanki "Mój koń coś tam" "och, to super, a wiesz co wczoraj zrobiła moja
kobyłka?" Wspólne wspomnienia z zawodów, problemy z obsługą w stajni, nowe
kantary, ale trenerka jest dla nich super, prawie na "ty" z nią są etc etc...
I ja na to patrzę. nie mam tyle kasy, żeby kupić sobie konia, kiedyś moim
rodzicom wiodło się o wiele lepiej, jak miałam jakieś siedem lat zaczęłam
jeździć. Gdybym wiedziała, że to wszystko na nic, nie zaczynałabym wogóle
jeździć. W drugim semestrze musiałam przerwać szkółkę jeżdziecką, nie było
nas stać na kontynuowanie nauki. Potem chodziłam raz na tydzień, potem
jeszcze rzadziej. Zaczęłam chodzić bardzo rzadko, kiedy byłąm na tyle duża,
żeby zauważyć różnicę z jąką traktuje się tam mnie i dziewczyny, które mają
konie. Trenerka zachowywała się wobec mnie jakby to co robi, a mianowicie
prowadzenie rekreacji było dla niej najgorszą karą. Byłam dla niej miła, a
ona robiła mi łaskę, że wogóle daje mi jakiegoś konia. Teraz nie chodzę tak
często jak kiedyś. Właściwie chodzę bardzo rzadko, bo z każdej jazdy wracam
z płaczem. Widzę, że one są tym, czym ja mogłabym być gdyby nie cholerne
pieniądze. Mogłabym tak jak one być szczęśliwą posiadaczką konia i szacunku
koniarzy, uczestniczką zawodów, etc a nie stajennym popychadłem na
zapuszczonym "publicznym" koniu, zupełnie skołowanym, tak jak zresztą ja.
Przestałm kupować "Konia Polskiego" bo nie chcę czytać list uczestników
zawodów, młodszych ode mnie, i nie chcę sobie zdawać sprawy z tego, że już
za późno, żeby tam wrócić. A nawet jeśli to za co? Mogę tylko patrzeć jak im
spełniają się moje marzenia. Kiedyś, jak miałam te 10 lat, nawet jak byłam
trochę starsza, to po cichu wierzyłam, że rodzice tylko tak mówią, że na
konia nie ma szans, tak samo było jak chciałam mieć psa, najpierw
kategorycznie mówią nie, a potem jest niespodzianka. Teraz mam 16 lat i
bosh, chyba zrezygnuję z jazdy konnej, po co mi to? Zawsze zostanie mi żal
za cudownymi galopami w ternie, dziki cwał na wielkiej piaszczystej drodze w
lesie, pławienie koni... jeśli nie zrezygnuję to po każdej jeździe będzie
mnie dławiło w gardle.



Temat: KONIE
Aniu,

na hipoterapie mogą chodzić dzieci młodsze (powyżej 1 roku). To prawda, że
człowiek siedzący na koniu podlega impulsom prawie identycznym co podczas
chodu. Pomaga to rehabilitowanym dzieciom torować prawidłowy wzorzec ruchu. Z
tego co piszesz z Twoją córeczką powinien na jednego konia siadac tez terapeuta
i asekurować ją z góry (będzie siedział za dzieckiem, podtrzymywał je i pomagał
wykonywać ćwiczenia).

Jeśli chodzi o "charakterek" to myślę, że nie ma powodu do obaw. Po pierwsze
konie są duże i samo to wzbudza u dzieci duży respekt (nie są tak obcesowe jak
z kotkami czy pieskami), poza tym konie do hipoterapii są specjalnie szkolone i
nie powinno im przeszkadzać ciągnięcie za ogon, wsadzanie palców do oczu, uszu
czy nosa itp. Pomijając fakt, że hipoterapeuci są przeszkoleni w radzeniu sobie
z dziećmi - także tymi nadpobudliwymi.

Żeby zapisać się na zajęcia z hipoterapii potrzebne Ci będzie skierowanie od
lekarza prowadzącego Zosię (opis problemu, historia choroby, wskazanie
ewentualnych przeciwskazań do hipoterapii) - wiele ośrodków hipoterapii posiada
specjalne druki do wypełnienia dla lekarzy. Dobrze by było gdyby dotychczasowa
rehabilitantka Zosi anpisała co z nią ćwiczyła, na co trzeba zwrócić szczególną
uwagę itp. Żeby mieć gwarancję, że ośrodek jest dobrze przygotowany należy
szukać takich, które posiadają patronat Polskiego Towarzystwa
Hipoterapeutycznego.

Pierwsze zajęcia to zazwyczaj zaznajomienie z końmi, ze stajnią, z terapeutą,
nauka BHP (czyli podstawowe zasady bezpiecznego obchodzenia się z koniem),
czyszczenie, siodłanie i krótka przejażdżka. Na podstawie tego terapeuta
określa indywidualny program rehabilitacji. Dziecko ma założoną własna
kartotekę, gdzie wpinane są wszystkie dokumenty, a terapeuta prowadzi notatki z
zajęć.

Bardzo polecam hipoterapię, jako zajęcia uzupełniające kompleksową
rehabilitację dzieci, bo sama widziałam, że daje to wspaniałe efekty, a przy
okazji dzieci sa po prostu szczęśliwe z faktu obcowania z końmi. Praca z
dziećmi jest dla nas dużo łatwiejsza, bo jazda konna jest bardzo atrakcyjna
formą terapii.

Podaję link do strony internetowej o hipoterapii:

www.hipoterapia.org

Jeżeli jesteś z Warszawy to bardzo polecam ośrodek hipoterapii na Wolicy
(Ursynów-Natolin) - prowadzi go fundacja, której link podałam powyżej.

Pozdrawiam




Temat: Prześwietni Czterdziestoletni cz.VII
Wracam
Dzięki za miłe słowa. Jedno spotkanie sie odbyło, ale był tylko delikwent z
mamą. Tata w tym czasie był za granicą. Teraz przyszły tata jest "na robotach".
Czekamy na jego powrót i ponowne spotkanie, tym razem to już w pełnym gronie.
No i podzial - przede wszystkim obowiązków i kosztów. Córka poszła na
hotelarstwo (dzienne), więc w tym czasie ta druga babcia zajmie sie dzieckiem.
Bo pierwsza babcia (czy to o mnie?) będzie w pracy.
Poza tym rodzina chłopaka nalega na ślub, a ja chcę, aby z tym poczekali do
konca nauki. On niech znajdzie stała pracę, a córka niech mieszka z nami i sie
uczy. A potem niech robia, co chcą. Nie wiem, czy dobrze myslę, ale boję się,
że gdyby teraz wzięli ślub, to z kontynuowaniem nauki mogloby byc krucho.
A koniki... Całe swoje młode zycie marzyłam o jeździe konnej, a robiłam co
innego. Żeglowałam, jeździłam na nartach - zimowych i wodnych (czy na wodnych
sie jeździ czy pływa?), chodzilam po górach, do tego akrobatyka i inne,
powszechne sporty (łyzwy, rower, rolki). I w wieku 30 lat zaczęłam jeździć
konno i całkiem wsiąkłam (?). Nieraz sie umęczyłam potwornie. Ale satysfakcję
miałam olbrzymią, a wszystkie kłopoty odchodziły w sina dal. A cztery lata temu
siedziałam sobie w pracy przed komputerkiem i nagle przy drobnym ruchu poczułam
potworny ból. Nie będę opisywać szczegółów, czekanie na pogotowie trwało wieki,
jazda przez miasto (kocie łby w remoncie) była torturą. Lekarz mi powiedzial,
że mój kręgoslup przypomina kręg. 80-latka. Czy to wynik uprawiania sportów,
nie wiadomo. W każdym razie nic mi nie wolno. Ale ja sie nie daje. Trochę
ćwiczę w domu mięsnie pleców (wg książki),pływam, jeżdżę rowerem, chodzę na
łyzwy (ostroznie), no i od czasu do czasu wsiadam na konia. Zwłaszcza teraz,
gdy młodsza córka uczy sie jeździć. Cudowne uczucie, przejechać sie takim
lekkim, spokojnym galopem. Kiedys b. lubiłam skoki, teraz tylko patrzę. Ale
stwierdziłam, że nie dam się zagonić na fotel. Jeśli może mi dysk wylecieć przy
komputerze, to lepiej, żeby to zrobił na koniu w lesie. Przynajmniej to inaczej
brzmi-"wypadł mi dysk w galopie" a nie "przy myciu podłóg".
Tę zabawę z nozami też pamietam, zamiennie mozna było uzywać pilnika z ostrym
końcem. Jeszcze wyścig kapslami lub guzikami po narysowanej trasie.

Pozdrawiam wszystkich spod stosów papieru
ypsi



Temat: W Bałtyku znów rozszerzają się strefy śmierci
Przyznaje, ze bylem troche lekcewazacy, i nieuprzejmy. Za co przepraszam, ale
zarzut niepoparcia najdrobniejsza znajomoscia przedmiotu jest bezpodstawny.
Zaznaczylem, ze pisze jako zdroworozsadkowy glos nie facio ze swietnym
wyksztalceniem z nauk scislych.
Pogadaj jednak z kims kto ma troche doswiadczenia w oceanografii, nurkowaniu,
czy nawet tylko marynarzem. Wiesz ile pracy, trudu, pieniedzy kosztuje
utrzymanie malej 5-cio metrowej motorowki tylko okazjonalnie uzywanej w slonej
wodzie?
Gdzie najwyzszej jakosci nierdzewna stal rdzewieje, hydrauliczne weze sa do
wymiany po jakichs 200 godzinach uzytku.A bialy lithium smar "marine grade"
wysycha i kruszy na maczke przy dotknieciu juz po kilku wizytach na oceanie?

Gdzie jedynie tytan jest naprawde przydatnym nierdzewnym metalem... Wiesz ile
lat badan i experymentow potrzeba bylo na to zeby zbudowac pierwsza lodz
podwodna ktora osiagnela takie glebokosci!
O ile wiem to juz od dziesiatkow lat prowadzone sa proby na budowe turbin
elektrycznych napedzanych falami morza! I pewnie jeszcze kilkadziesiat minie
zanim to bedzie oplacalne...Poczytaj. Ktos przedtem napisal beztrosko o
kilometrze glebokosci jakby to byla zabawa...

Poza tym to moze ty wykazesz sie znajomoscia przedmiotu i napiszesz cos o
wymianie tlenu z woda, powierzchni kontaktowj, ilosci tlenu wnikajacej do wody,
przede wszystkim ile koni mechanicznych te wiatraki sa w stanie w przecietnych
warunkach produkowac, ile to da cisnienia i najwazniejsze: jaka ilosc powietrza
wtloczy powiedzmy na godzine, jak to powietrze bedzie rozproszone na jak
najmniejsz mozliwie babelki (Powierzchnia kontaktowa) kto i jak czesto bedzie te
koncowki czyscil, albo wymienial?
Ilu robotnikow, bedzie zatrudnionych, ile motorowek, sprzetu, kamizelek, i
rakiet, telefonow satelitarnych, Nie mowiac o benzynie ( Motorowka to nie
samochod- moja ma tylko 135 koni i pali 20 galonow (80 litrow) w jakies 4-6
godzin niezbyt szybkiej jazdy.

Tak naprawde to tylko daj mi pare cyfr, ktore moge sprawdzic o tej wymianie
tlenu (miigramy na metr kwadratowy powiezchni), cisnieniu, koniach mechanicznych
wiatraka, i obietosci wtloczonego powietrza, w tych warunkach i zalozeniu Nie
zapomnij o objetosci wody w metrach szesciennych tych obumarlych stref. Jesli
jestes w stanie- w nagrode zaprosze cie na ryby w okolicach Miami!

Ja dalej uwazam, zdroworozsadkowo, ze to mniej wiecej tak dobry pomysl jak
proba nawodnienia sahary recznymi pompami i konewkami.



Temat: Kto udźwignie kulturę w telewizji?
Kto udźwignie kulturę w telewizji?
O misji TV publicznej wstyd nawet mówić. Chciałam się jednak upomnieć w
sprawie dzieci, ktróre są przez tv traktowane najgorzej ze wszystkich, oto
przykłady:
1. Godziny nadawania porannych programów dla dzieci są ruchome i nigdy z góry
nie wiadomo o której się rozpoczną, ponieważ są bardzo krótkie - dzieci czują
się oszukane. Stałe godziny mają seriale: np. Moda na sukces.
2. Brak stałej oferty dla dzieci w soboty i niedziele za wyjątkiem
absurdalnego i nieprofesjonalnego Ziarna, który jest skierowany jednocześnie
do 3-latków i 15-latków. Prowadzącym się wydaje, że jeżeli w programie o
Belgii (na poziomie liceum) prowadząca zwróci się do 4-latka i zapyta: a
wiesz na jaką literę jest Belgia? To sprawę przedszkolaków mamy załatwioną.
3. Brak polskiej produkcji programów edukacyjnych dla dzieci i młodzieży z
wyjątkiem dobrego do niedawna programu Lippy & Messy - programu do nauki
angielskiego. Polska telewizja nie produkuje niczego w rodzaju Zwierzyńca,
Kwanta, Ulicy Sezamkowej. Najczęściej pojawiają się programy pseudo dla
dzieci, czyli ostatnio reportaż o tym jak w jednej wsi na Wielkanoc faceci
jeżdżą na koniach w strojach ludowych - pasjonujące.
4. Ferie jak wiadomo zaczynają się zależnie od regionu w różnych terminach.
Beszczelność TVP polega na tym, że nie uznaje tego faktu i puszcza program na
ferie wtedy kiedy rozpoczynają się w Warszawie - to skandal, ponad połowa
dzieci nie ma programu na ferie.
5. Jak wiadomo dzieci, które stać jest na wyjazdy narciarskie w czasie ferii
około godziny 9 jeżdzą są już na stokach. Te, które (z przyczyn
ekonomicznych) musiały zostać w domach siedzą przed telewizorami. I co im
telewizja polska proponuje???? TELEWIZYJNY KURS JAZDY NA NARTACH.
BRAWOOOOO!!!!! Genialne prawda?? Kamera pokazuje jak inne (bogatsze dzieci)
doskonale się bawią w szkółce narciarskiej.
4. Mam nadzieję, że tak traktowani młodzi widzowie na zawsze odwrócą się od
telewizji publicznej, bo od najmłodszych lat są zmuszani do przerzucania się
na kanały tematyczne. I niech już tam zostaną. A naszej telewizji, która
wciąż się zastanawia czy traktować poważnie misję czy się nią nie przejmować -
wszystkiego najgorszego.




Temat: Co warto zobaczyć w Berlinie?
Wróciłam z Berlina. Warto było. Wybraliśmy pociąg, choć zwykle na tak krótkie
wyjazdy latamy samolotem. Jednak w tym przypadku wyjazd pociagiem ( z Warszawy
6 godzin) był wygodniejszy i tańszy. Zatrzymaliśmy się w hotelu Hartenberg tuż
przy dworcu ZOO. 135 euro za duzy trzyosobowy pokój ze sniadaniem. Hotel w
stylu lat dwudziestych, ale urządzony nowoczesnie. Godny polecenia.4 dni to
niewiele, ale udało nam się wjechać na wieżę telewizyjną i zobaczyć panorame
miasta, obejrzeć Aleksanderplatz , kościół św Mikołaja, Czerwony Ratusz, pomnik
Neptuna, zrobić zdjęcia przy pomnikach Marksa i Engelsa, spojrzeć na kościół
Mariacki, pomaszerować Unter den Linden, pokłonić sie Fryderykowi na koniu,
spojrzeć na budynki Uniwersytetu. Udało nam się równiez zwiedzić Pergamon,
przejść się po wyspie muzealnej, podumać nad Szprewą. Widzieliśmy Muzeum Muru
Berlińskiego ze strażnicami oraz kancelarię Rzeszy i wystawę Topografii Terroru.
Wjechaliśmy , po odstaniu w kolejce ok. 45 minut, do Reichstagu, obejrzeliśmy z
jego "kopuły" wieczorną, oświetloną panoramę miasta. Byliśmy, oczywiście, pod
Bramą Brandenburską. Zwiedziliśmy ogród zoologiczny i Muzeum Historii
Naturalnej ze słynnymi szkieletami dinozaurów. Spacerowaliśmy po Ku damie,
rzuciliśmy okiem na resztki synagogi. Z okien hotelu widzieliśmy
berliński "dziurawy ząb" czyli nieodbudowany kościół pamięci cesarza Wilhelma.
Zajrzeliśmy do Centrum Europa, w ktrym królowały świąteczne nieco kiczowate,
ale typowo niemieckie świąteczne dekoracje. Jedlismy w małych , niedrogich
knajpkach ( obiad dla 3 osób ok 30 euro). Korzystalismy z komunikacji miejskiej
( głównie piętrowych 100 i 200,), z okien autobusów, niestety, widzielismy
Tiergarten i Kolumne Zwycięstwa.
Kupilismy za ok 38 euro karte berlińska, która zapewniła nam ( dwie dorosłe
osoby + trzynastolatek) swobodna bezpłatna jazdę komunikacja i sporo znizek.
Berlińczycy mówili, choć niechętnie, po angielsku, i......włosku. O dogadaniu
sie po francusku nie było, niestety, mowy.
Warto było. Poznaliśmy nowa stolice, zobaczylismy coś innego. Syn miał , po 3
latach nauki, okazję praktycznego wypróbowania znajomosci języka.
Już dziś zastanawiamy się, którą stolicę wybrać na majowy week-end- może ktos
nam cos poradzi.
Pozdrawiam. Dana



Temat: wazne informacje ze Stowarzyszenia, prosze czytac
propozycja obozu wakacyjnego dla dzieci
Dnia 22-05-2007 o godz. 16:09 Ilona Lelito [PT ADHD] napisał(a):

Szanowni Państwo
Mam przyjemność przekazać Państwu zaproszenie i ofertę wypoczynku letniego
przygotowaną przez Centrum CBT w Elblągu. Omówione niżej turnusy z całą
pewnością są godne polecenia zmęczonym rodzicom dzieci z ADHD i nie tylko!
Letni wypoczynek
Centrum CBT Elbląg mając na względzie swoich małych, średnich i dużych
podopiecznych przygotowało bardzo obfitą ofertę letniego wypoczynku. Z myślą o
różnych terminach urlopów terminy rozłożone są na dwa miesiące, tak byście
Szanowni Państwo mogli wypuścić w świat swoje pociechy, a sami również odpocząć
od codziennego trudu jakim niewątpliwie jest opieka i wychowanie waszych pociech.
W naszej ofercie znajdziecie Państwo coś dla każdego wieku, są też bardzo
ciekawe wczasy rodzinne.
Zapraszamy do szczegółowego zapoznania się z ofertą, pamiętając, że wakacje
tuż, tuż a liczba miejsc ograniczona.

Oferta wypoczynku dla dzieci i młodzieży
"Mali odkrywcy świata"
Oferta sześciodniowego wypoczynku dla dzieci z ADHD tych zdiagnozowanych i
tych po prostu nad aktywnych w wieku 8-10 lat

Cel: zagospodarowanie aktywności poprzez dobrą i całodzienną zabawę, nauka
umiejętności prospołecznych (praca na rzecz grupy, odmawianie, proszenie,
unikanie bójek, obrona swoich praw), poznawanie swoich mocnych stron, odkrywanie
talentów, a przede wszystkim dużo, dużo i jeszcze więcej zabawy.

Opieka: nad bezpieczeństwem czuwać będzie wykwalifikowana kadra; 3
terapeutów, 4 wolontariuszy ? co oznacza, że na jednego opiekuna przypada 2 dzieci.

Atrakcje: pobyt nad jeziorem wielewskim w miejscowości Wiele ? 350m do
strzeżonego kąpieliska, dosiadanie koni pod czujnym okiem instruktora jazdy,
?Neptunalia? czyli pasowanie na......(niespodzianka), elementy teatru i
pantomimy, wieczór talentów, dzień tylko sportowy, dzień Sherlocka, dzień
?Leśnych Ludzi? ? nauczymy się jak przetrwać samemu w lesie (budowanie szałasów,
szukanie pożywienia), zajęcia plastyczne i zajęcia terapeutyczne w oparciu o
Program zastępowania agresji ART. Ponadto ogniska, śpiewy, sprzęt wodny, nagrody
i niespodzianki.

Miejsce: Wiele woj. pomorskie

Termin: 2 ? 7 lipca 2007




Temat: Konie na Roztoczu
ROZTOCZE

Stadnina Koni Małopolskich "TARKA"

Wólka Wieprzecka

kom. 0606 365 434 p. Szpatuśko Ryszard

kom. 0505 381 918 p. Majkut Tomasz

oferują: naukę jady konnej, rajdy w terenie, jazdy bryczką, kuligi (zimą)

MUZEUM PRZYRODNICZE RPN www.roztoczanskipn.pl

Zwierzyniec

ul. Plażowa 3, tel. 84/687-22-86, 687-20-66 w. 341, 328

bryczka 5 os. - 45 zł

sanie 7 os. - 45 zł

powóz konny 10 os. - 85 zł
trasa 1 godz. - Zwierzyniec - Sochy
trasa 2 godz. - Zwierzyniec - Florianka

ognisko: dla 45 osób = 50 zł, dla 45 - 65 osób = 75 zł

Chwiejczuk Robert,

Zwierzyniec

ul. Wachniewskiej 15, tel. 084/ 687-24-52

Przejażdżki bryczką i saniami

Zwierzyniec

tel. 084 687 20 15

Przejażdżki bryczką przy Karczmie "Młyn" ,

Zwierzyniec

ul. Wachniewskiej 1A tel. 084 687 25 27

Przejażdżki bryczką - Ośrodek Wypoczynkowy "Przystanek Kawęczynek"

Kawęczynek k. Zwierzyńca i Szczebrzeszyna

tel. 781 781 111, 506 767 904

Stadnina koni Huculskich,

Zawale k. Miączyna

Wiesław Oleszczuk, Zamość, ul. Tęczowa 11, tel. 084/639-88-01, kom. 0603 372 959

oferuje jazdę konną (stadnina posiada samochody do przewozu koni)

Kucyki i duże konie - przejażdżki wierzchem.

Stary Zamość

- P. Smyk, tel. 84/616-32-80

,,Stadnina pod Lasem" www.stadninapodlasem.pl

Dąbrowa Tomaszowska k. Tomaszowa Lubelskiego

tel. 0609 478 022

konie + kuce (25) ujeżdżalnia, jazda w terenie, 20,-/godz. jazdy

4 pokoje gościnne z łazienkami = 13 m.n. 20,-/os.

boisko, kort trawiasty, miejsce na ognisko, staw rybny, kuligi (3 pary sań)

Stadnina koni

Obsza 138

tel. 084/ 689-10-10

przejażdzki wierzchem, nauka jazdy konnej, kuligi + noclegi

Stadnina ,,Rogowe Kopce''

Rabinówka k. Tomaszowa Lubelskiego

Wakacje w siodle - tylko w okresie wakacji

Krasnobród

ul. Sanatoryjna 36, tel. 084/ 660-78-02

Ośrodek Kolonijny Wojewódzkiej Kolumny Transportu Sanitarnego,

Kawa Tadeusz,

Krasnobród

ul. Targowa 3 A, tel. 084/ 660-75-84

Samodzielne Publiczne Sanatorium Rehabilitacyjne
dla Dzieci im. Janusza Korczaka w Krasnobrodzie
- zabiegi z hipoterapii

Krasnobród

ul. Sanatoryjna 1
tel. (084) 660-71-02 fax. (084) 660-73-39
e-mail:poczta@sanatorium-krasnobrod.pl
e-mail:sanatorium_krasnobrod@pro.onet.pl
internet: www.sanatorium-krasnobrod.pl

Klub Jeżdziecki

Hrubieszów

ul. Dwernickiego 73

Mazurek Anna,

Hrubieszów

ul. Dwernickiego 115, tel. 084/697-14-19

źródło: Informacja Turystyczna - Zamość




Temat: wielka czantoria -> goleszów
i takie tam starocie dla 'koniarzy'
dla 'kociarzy' nic nie ma ; )

Końskim szlakiem. Jeździectwo w Beskidach

serwisy.gazeta.pl/turystyka/1,50348,2266292.html
Ewa Furtak04-09-2004
Niemal w każdej miejscowości jest ośrodek jeździecki, w którym nauczymy się
jazdy konnej od podstaw, a zaawansowani pojadą w góry. Proponujemy dwa ciekawe
miejsca
Chcesz pokonać górski szlak na małym koniku? Wybierz się do Ośrodka Kolonijno-
Wypoczynkowego "Hucuł" w Brennej. Hucuły, niewiele większe od kucyków, hoduje
się w kilku stadninach w Polsce. Jedna z największych jest właśnie w Brennej na
Śląsku Cieszyńskim. Pochodząca z Karpat Wschodnich rasa łączy w sobie cechy
szlachetnego araba, konia pociągowego i konika pony. Hucuły są inteligentne,
ciekawskie i sprytne. W dodatku wytrwałe i wytrzymałe. Mimo mikrego wzrostu (w
kłębie ok. 140 cm) idealne na wyprawy w góry. Udźwigną nawet 150-kilogramowy
ładunek. Mają wrodzone zdolności do pokonywania przeszkód w terenie, np.
kamieni czy korzeni.
Państwo Iskrzyccy, właściciele stadniny, hodują kilkadziesiąt koni. Proponują
naukę jazdy od podstaw, a dla bardziej zaawansowanych wyprawy w góry. Do wyboru
jest kilka bardzo malowniczych szlaków z Brennej, np. Błatnia (3 godz.),
Równica (3,5 godz.), Błatnia - Jaworze (5 godz.), Biały Krzyż (6 godz.), Trzy
Kopce Wiślańskie (5,5 godz.) czy Klimczok - Szyndzielnia (6 godz.). Na wyprawę
najlepiej pojechać w grupie, bo hucuły mają silnie rozwinięty instynkt stadny i
lubią towarzystwo.
- A ze względów bezpieczeństwa na szlak można wybrać się tylko z naszym
instruktorem - dodaje Wioleta Iskrzycka.
Iskrzyccy hodują także piękne araby oraz słynące z siły konie rasy śląskiej.
Hucuł, ul. Jatny 120, 43-438 Brenna, tel./faks (0-33) 853 65 21, 0-602 74 70
33, godzina jazdy z instruktorem 25 zł, przy dłuższych wyprawach zniżki. Nocleg
w stadninie - 90 miejsc w pokojach 2-, 3- i 4-osobowych z łazienkami ok. 25 zł
lub w jednym z gospodarstw agroturystycznych, np. w Promyczku - od 15 zł, obiad
ok. 12 zł (pyszne domowe jedzenie), noclegi w Brennej: www.brenna.pl

Ochaby - dosiądź angloaraba
Już za kilka tygodni zostanie oznakowany pierwszy w Beskidach szlak konny.
Wytyczyło go Stowarzyszenie Rozwoju i Współpracy Regionalnej "Olza". Szlak
zaczyna się przy stadninie koni w Ochabach słynącej z najpiękniejszych
angloarabów w Polsce. Można tu zobaczyć m.in. pięknego ogiera Grafa Quidam,
syna słynnego Quidama de Revel (przyrodni brat Grafa wystąpił na igrzyskach
olimpijskich w Atenach) oraz pomnik klaczy Arabelli, zasłużonej dla rozwoju
stadniny. Działa tu ośrodek jeździecki Ludowy Klub Jeździecki "Ochaby", w
którym nauczymy się jeździć konno pod okiem instruktora (45 min 35 zł).
Zaawansowani wyruszą w teren 20-kilometrowym szlakiem do Jasienicy koło Bielska-
Białej. Na jego pokonanie (i powrót) wystarczy jeden dzień. Pomysłodawcy marzą
o tym, by szlaki po polskiej stronie granicy połączyć z czeskimi, które
prowadzą od Czeskiego Cieszyna do Ligotki Kameralnej i mają ponad 100 km.
Przy okazji pobytu w Ochabach warto się wybrać na pływalnię Delfin w Skoczowie.
Są tam: baseny sportowy i rekreacyjny, z biczami wodnymi i gejzerami oraz
zjeżdżalnią o długości 93 m. Można zagrać w kręgle, pójść do siłowni, sauny czy
skorzystać z masażu.
Ochaby Wielkie 1, 43- 430 Skoczów, tel. (0-33) 853-29-15, faks 0-33) 853-37-
76, stadnina leży przy drodze szybkiego ruchu Katowice - Wisła, 7 km przed
Skoczowem. Nocleg w LKS Ochaby - 27 miejsc w 2- i 3-osobowych pokojach (wspólne
łazienki i ubikacje) od 16 zł.




Temat: Raport KE
stefan4 napisał:

> emes-nju:
> > A co sie dziwisz skoro waaadza wykonuje takie numery? Sugeruje to
> > jednoznacznie, ze nie o bezpieczenstwo chodzi
> > [...]
>
> Wszystko, co głosisz bez końca i zmiłowania w swoich odwiecznych kazaniach na
> temat fatalnej władzy, to prawda. (...)
>
> Ale w tym nie ma żadnego usprawiedliwienia dla gościa, który trzykrotnie
> przekracza dozwolona prędkość i zabija kilka osób na chodniku.

Usprawiedliwienia nie ma, ale jest wytlumaczenie. Jezeli pojmujesz te subtelna roznice!

Mechanizm jest prosty. Najpierw robisz prawo jazdy, na ktorym ucza przy jakim polozeniu pacholka wzgledem ktorego slupka masz zaczac krecic kierownica. Nie ucza za to jezdzic. Jak juz przezyjesz bolesny czas nauki jazdy we wlasnym zakresie, dochodzisz do punktu zwrotnego swojej kariery kierowcy. Widzisz ograniczenie do 30 km/h, za to absolutnie (jestes mlodym kierowca i sie jeszcze starasz) nie widzisz przyczyny - oswietlona droga prosta, pusta i szeroka (nawet rowna jak stol). Postanawiasz zignorowac ograniczenie. Zwrotnosc tego punktu polega na tym, ze jeden kierowca bedzie staral sie analizowac kazdy napotkany znak (to koszmar naszych drog!), a drugi, po kilkuletniej praktyce w przekraczaniu ograniczen uzna, ze wszystkie sa do d..., a on jest webesciak i wszystko mu wolno bo jezdzi szybko, ale bezpiecznie. Na nasze szczescie tej drugiej kategorii jest zdecydowana mniejszosc. Na nieszczescie pierwsza kategoria co jakis czas popelnia bledy w swojej analizie... Bo ograniczenia przekraczaja wszyscy! Nie ma w Polsce kierowcy, ktory moglby "pierwszy rzucic kamieniem" w napotkanego "pirata" jadacego o 3 nad ranem 35 km/h przy szkole gdzie stoi ograniczenie do 30 km/h i radar.

> Skoro wiesz, że nasza droga wyglądajaca tak jak niemiecka jest gorsza niż
> niemiecka (z powodów technicznych, albo politycznych, albo psychologicznych,
> albo jakichkolwiek), to masz sie na niej zachowywać jak na drodze polskiej a
> nie niemieckiej.

Ja to wiem, Ty to wiesz. Wie jeszcze duzo ludzi. Czesc, w opisanym powyzej mechanizmie, zapomniala, ze to wie! Najgorsze jest to, ze zdecydowana wiekszosc w slusznym dazeniu do jazdy, zamiast wleczenia sie, jedzie szybciej niz znaki, co nie jest tozsame z jazda za szybka - nasi znakolodzy stawiaja ograncizenia MOOOOCNO na wyrost.

> A statystyki wyraźnie wskazują, że kierowcy upierają się przy podróżowaniu po
> drodze byle jakiej tak, jak kiedyś im się trafiło przejechać po niemieckiej
> autostradzie. I TO jest bezpośrednia przyczyną rzeźni, w którą przekształcają
> się nasze niedoskonałe drogi.

Konia z rzedem temu, kto uznajac, ze drogi de facto do jazdy sie nie nadaja przesiadzie sie do pociagu. Konia z rzedem, bo jak wszyscy wpadna na ten (sluszny) pomysl nie starczy miejsca w pociagach!

Stefan! Czy Ty naprawde jestes SWIETY, czy tylko udajesz? Czy naprawde jezdzisz jak znaki kaza? Nawet te ewidentnie zapomniane (30km/h) po zeszlorocznym remoncie studzienki kanalizacyjnej na chodniku?




Temat: koń.
Jeśli ktoś marzy o własnym koniu, a nie miał doświadczenia z tymi zwierzętami -
nie polecam trzymania takiego zwierzaka "w domu", choćby były warunki i kawałek
trawiastej łąki. Abstahując już od końskich potrzeb, wymogów i objawów
niedomagań, na które trzeba być naprawdę ogromnie wyczulonym (bo zaniedbane
drobne problemy z końskim zdrowiem przeobrażają się błyskawicznie w sytuacje
zagrażające życiu niekiedy) - konie to zwierzaki ewidentnie stadne.
Nieparzystokopytny trzymany pojedynczo będzie się nudził, tęsknił, i bardzo
szybko nabierze złych nawyków czy narowów (z typowych stajennych - łykawość
albo tkanie). Własnego konia przynajmniej na początku warto wstawić na
pensjonat do klubu jeździeckiego - podpatrywać tajniki sztuki, porozmawiać z
trenerami, poznać "na sucho" obsługę konia - sprzątanie boksu, żywienie,
codzienną pielęgnację. Koń na pensjonacie będzie miał nie tylko towarzystwo
innych koni, ale też fachową opiekę i (zapewne całodobowy) nadzór w razie
jakichś sytuacji awaryjnych. Czy na działce ktoś byłby w stanie być non-stop?

W Warszawie tańsze pensjonaty dla konia (poza granicami miasta) można znaleźć
od 450 złotych - ceny tych droższych (z opieką leakrza weterynarii na miejscu,
krytą halą do jazdy w zimie) kształtują się nawet koło 1000 złotych za miesiąc.

Czy trzymanie własnego konia wyjdzie taniej niż pojeżdzenie w klubie - zapewne
nie. Do ceny pensjonatu należy doliczać kucie co parę tygodni (jeśli koń
chodzi "boso" to przynajmniej korekcję kopyt), odrobaczanie, niewykluczone że
rozmaite preparaty na końskie nogi, skórę etc. Spore koszta wiążą się z kupnem
sprzętu - siodła, ogłowia, czapraków, derek, szczotek, smakołyków ;) Wykupując
w klubie jazdy tych dodatkowych wydatków nie trzeba już ponosić.

A jednak... Moim zdaniem warto. Konie rekreacyjne są zwykle przeciążane nudnymi
dla nich jazdami niewytrawnych jeźdzców, są często zniechęcone do monotonnej
pracy. Swojego jeźdzca traktują jako jednego z wielu - a kiedy kończy się
godzina wykupionej jazdy trzeba z konika zsiąść i odprowadzić go do stajni lub
oddać kolejnemu kursantowi. Swój własny koń umożliwia odbywanie fasynujących,
długich wypraw w teren, spacerów po lesie, nauki na parkurze we własnym tempie,
wreszcie prawdziwej, indywidualnej jazdy. Nie wspominając o godzinach
spędzonych na czyszczeniu, kąpaniu konia i wypuszczaniu go na padok, żeby taki
swieżutki i czyściutki kopytny mógł się gruntownie wytarzać w błotku ;)
Prawdziwa, indywidualna więź między człowiekiem a koniem ma szanse wytworzyć
się tylko wtedy, kiedy dla swojego konia będziesz kimś szczególnym, a nie tylko
jednym z wielu kręcących się po stajni delikwentów, którzy w nieodpowiednim
momencie (konsumpcja) przychodzą koniowi zawracać... głowę ;)

Piszę z autopsji - 9 lat temu wyciągnęłam z mięsnego transportu do Włoch siwą
wielkopolankę :]




Temat: metoda naturalna szkolenia koni
A z miłą chęcią!
Od pewnego czasu w światku koniarskim przetacza się dyskusja nt. wyższości
metod klasycznych lub metod tzw. naturalnych szkolenia koni.
Metody klasyczne to w przybliżeniu te metody,z którymi kazdy z nas miał
mozliwość zapoznać się w szkólkach jeździeckich.
Bazują one na długowiecznej tradycji zajeżdżania koni, wywodzącej swoje
korzenie z kawalerii wojskowej. Koń to zwierzę, które miało spełnić swoje
zadanie względem człowieka. Miało szybko, bez oporów wykonać określone
czynności, tak aby jeździec osiągnął zamierzony cel. Dlatego też szkoła
klasyczna wypracowała szereg pomocy jeździeckich ( od palcatów przez ostrogi
do skomplikowanych munsztuków), aby skutecznie przymusić konia do woli
jeźdźca. Zapewne z tych powodów m. in. często w szkółkach słyszy się
pokszykiwania instruktorów: uderz konia, a zrozumie kto tu rządzi!!!
Należy także pamiętać, że dziedziny sportu jeździeckiego, które powszechnie
znamy ( skoki na parkurze, ujeżdżanie), wywodzą swoje początki z ćwiczeń
wojskowych na koniach.
W Polsce przez dziesięciolecia poprzedzające II wojnę światową kwitła u nas
tradycja kawaleryjska. Także po wojnie trzon kadry stanowili instruktorzy
wywodzący się z armii. Nic więc dziwnego, że i u nas upowszechnił się styl
klasyczny ale w wydaniu niestety co najmniej miernym. Dlatego trudno zaliczyć
to co nam serwują domorośli instruktorzy za jakikolwiek styl.
Ale nie o tym mowa.
Parę lat temu dotarły do Polski pierwsze symptomy otwierania się na inne nurty
jeździectwa. Zaczęto z Zachodu ściągać szkoleniowców, którzy pokazywali
rodakom zasady tzw. naturalnego podejścia do konia. Uczyli oni, że koń to
zwierzę, które kieruje się w życiu kilkoma podstawowymi regułami: dąży za
wszelką cenę do bezpieczeństwa oraz nad wszystko stawia swoją wygodę. Dlatego
też, gdy może wybrać w danej sytuacji, wybiera takie wyjście, które zapewni mu
komfort i poczucie pewności. Instruktorzy tej szkoły pokazali, że gdy tylko
człowiek okaże koniowi, że nie chce sprawić mu bólu i dyskomfortu, istnieje
pewność, że koń z chęcią wykona wytyczone mu zadanie. Oczywście trzeba zwierzę
odpowiednio przyzwyczaić do takich metod postępowania, aby odpowiednio
reagowało na przekazywane przez jeźdżca sygnały. Ponieważ w naturalnej szkole
stawia się na pracę z ziemi, jako klucz do dotarcia do psychiki zwierzęcia -
często widać adeptów szkoły tkwiących godzinami na padoku z koniem na linie i
wparujących sie zwierzęciu w oczy.
Klasycy oczywiście śmieją się z tego do rozpuchu, traktując ich za naiwniaków,
którzy bawią się z koniem zamiast nauczyć go pokory i stanowczością podkreślić
swoją pozycję względem zwierzęcia.
Sami zwolennicy naturalnej szkoły nie są bez winy. Jako nowo nawróceni często
stawiają swoje metody na piedestale, uważając że pozostali muszą się do nich
dostosować. Jeżeli tego nie czynią, to tylko i wyłączne ich strata.

Z własnego subiektywnego punktu widzenia:
Zaczynałam i byłam szkolona przez lata klasycznie. Od pewnego czasu,
posiadając swojego konia zaczęłam nudzić się jeżdżąc tylko i wyłącznie w
siodle i nic nowego z nim nie robiąc. Tak też zaczęłam powoli wdrażać pewne
metody rodem z naturalnej szkoły jazdy. Nie od razu lecz podpatrując innych w
tej dziedzinie. Tak trochę po omacku. Po jakiś kilku miesiącach prób i błędów
moich i konia, doszłysmy do pewnego porozumienia. Jakie efekty?: koń jest
bardziej uważny i rozluźniony w trakcie ćwiczeń. Nie musi okazywać widocznego
buntu, gdy na coś nie jest jeszcze gotowy. Także ja nie muszę za każdym razem
prowadzić walki i szarpać się ze zwierzeciem, gdy przekouję ją do nowych
zadań.
Negatywne strony: trzeba mieć dużo czasu, jeszcze więcej cierpliwości, a
najwięcej uporu oraz przekonania w sobie samej, że koń jest w stanie wykonać
zadane mu ćwiczenia. I jeszcze nie zrażać się ciągłymi niepowodzeniami.
Jednakże efekty, które przychodzą po miesiącach prób i treningu, osładzają
scieżkę nauki.
Dla postronnego widza milej jest patrzyć na konia, który ćwiczy rozluźniony,
niż na zwierzę ustawicznie poszturchiwane, spięte, które buntuje się i walczy
z dosiadającą go osobą.

Pozdrawiam
damarina




Strona 2 z 3 • Znaleziono 164 wyników • 1, 2, 3